RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Tragedia przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku. Nagrał apel, a potem się podpalił

Opracowanie: Publikacja: Piątek, 3 lipca (14:47)

Mężczyzna, trzymając tybetańską flagę, podpalił się przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku. Według nieoficjalnych doniesień, zmarły to Tybetańczyk, a jego dramatyczny czyn miał być apelem o niepodległość Tybetu i formą protestu przeciwko chińskim rządom.

Tragedia przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku. Nagrał apel, a potem się podpalił
Protest ws. Tybetu - zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
  • Mężczyzna, prawdopodobnie tybetański aktywista Lobga Rangzen, podpalił się przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku w proteście przeciwko chińskim rządom.
  • Incydent zbiegł się z wejściem w życie chińskiej ustawy o „jedności narodowej”, która budzi kontrowersje, gdyż pozwala na ściganie mniejszości etnicznych, także poza granicami Chin.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Władze Nowego Jorku poinformowały w piątek o śmierci mężczyzny, który podpalił się przed siedzibą ONZ.

Nowojorscy policjanci zostali zaalarmowani w czwartek ok. godziny 18.30 czasu lokalnego (0.30 w piątek w Polsce). Na miejscu znaleźli ciężko poparzonego mężczyznę. Został on przewieziony do szpitala – tam stwierdzono jego zgon. 

Policja oficjalnie nie ujawniła tożsamości zmarłego ani potencjalnego motywu jego działania.

Apel przed śmiercią

Według mediów prowadzonych przez Tybetańczyków na uchodźstwie, w tym portal Voice of Tibet, zmarły to aktywista Lobga Rangzen, znany także jako Lobsang Palden. Przed dokonaniem samopodpalenia w internetowej transmisji na żywo zaapelował o jedność i niepodległość Tybetu.

W sieci dostępna była również transmisja na żywo z konta na Facebooku pod tym samym nazwiskiem. Pokazywała mężczyznę z tybetańską flagą zatrzymującego się na First Avenue naprzeciwko siedziby ONZ. Chwilę później ogarnęły go płomienie i upadł na ziemię. Ogień został ugaszony przez dwóch mężczyzn z gaśnicami – relacjonuje CNN.

Amerykańskie media, powołując się na znajomych zmarłego, podały, że zmarły był kierowcą Ubera.

„Niezmordowany obrońca Tybetu”

„Był on oburzony restrykcjami nałożonymi przez rząd Chin na jego rodaków” – oświadczył cytowany w mediach znajomy ofiary Lobsang Paljor.

Z kolei Tencho Gyatso, prezeska organizacji International Campaign for Tibet, określiła go mianem „niezmordowanego obrońcy Tybetu, który angażował się w pokojowe podnoszenie świadomości na temat kryzysu praw człowieka”.

Chińska ustawa o jedności narodowej

Jak zauważył Reuters, tragiczny incydent zbiegł się w czasie z wejściem w życie chińskiej ustawy o „jedności narodowej”. Według Pekinu przepisy mają budować wspólną tożsamość narodową 55 mniejszości etnicznych w Chinach, w tym Tybetańczyków i Ujgurów. Największe kontrowersje budzi fakt, że nowe prawo daje władzom podstawę do ścigania osób i grup znajdujących się poza granicami ChRL.

Zapisy te wywołały zaniepokojenie USA i UE, a organizacje broniące praw człowieka ostrzegły, że nowe przepisy zalegalizują przymusową asymilację mniejszości.

Do zarzutów odniósł się w piątek rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Niektóre kraje złośliwie oczerniają chińską politykę narodowościową, fabrykują informacje i je rozpowszechniają, rażąco ingerują w wewnętrzne sprawy Chin oraz niszczą jedność narodową Chin, czemu strona chińska zdecydowanie się sprzeciwia – oświadczył Guo Jiakun.

Tybet w rękach Chin

Chiny zbrojnie przejęły kontrolę nad Tybetem w 1950 r. Swoje działania oficjalnie nazywają „pokojowym wyzwoleniem”. 

Według szacunków tybetańskich środowisk na uchodźstwie od 2009 roku odnotowano ponad 150 samopodpaleń tybetańskich aktywistów w geście sprzeciwu wobec polityki Pekinu, opartej na daleko idącej inwigilacji.

 

Źródło: RMF24/PAP
Tagi: Chiny ONZ tybet

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: