Według źródeł policyjnych, dwie młode muzułmanki co najmniej dwukrotnie bezskutecznie próbowały wysadzić w powietrze samochód, zaparkowany niedaleko paryskiej katedry Notre-Dame. Auta stały tuż obok wypełnionej ludźmi restauracji.
Widząc jednak wychodzących z restauracji kelnerów, młode muzułmanki uciekły, porzucając samochód na środku ulicy, bo myślały, że to policjanci w cywilu. Później z kolei chciały dokonać zamachu na jednym z paryskich dworców.
Obie zostały schwytane wraz ze wspólniczką w czasie wczorajszej obławy w Boussy-Saint-Antoine pod Paryżem.
W czasie aresztowania jedna z nich, 19-letnia Ines Madani, rzuciła się na policjantów z nożem i raniła jednego z nich. Inny funkcjonariusz otworzył do niej ogień.
Samochód, który był wypełniony butlami z gazem i kanistrami z paliwem, został odkryty sześć dni temu.
W niedzielę pracownik jednego z barów zasygnalizował policji, że w uliczce w pobliżu katedry Notre-Dame (a także prefektury policji i siedziby sądów) zaparkowany jest samochód na światłach awaryjnych, bez tablic rejestracyjnych, z butlą gazu na przednim siedzeniu. Butla była pusta, ale w bagażniku znaleziono kolejnych pięć - pełnych. Nie było żadnych zapalników - podały źródła zbliżone do śledztwa. Znaleziono natomiast zapiski po arabsku.
We Francji utrzymywany jest podwyższony poziom alertu terrorystycznego po serii zamachów, do których przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie. W ciągu półtora roku w atakach terrorystycznych we Francji zginęło ponad 200 osób.
(abs)