Rosja nie planuje końca wojny
Według Wadima Skibickiego dane ukraińskiego wywiadu nie wskazują obecnie, by Kreml był zainteresowany zawieszeniem broni i przejściem do rzeczywistych negocjacji pokojowych.
Na polu bitwy nie ma żadnych oznak gotowości Rosji do zawieszenia broni i rozpoczęcia normalnych negocjacji – mówi generał.
Jego zdaniem Rosja zakłada, że do końca tego roku nie dojdzie ani do porozumienia, ani do podpisania traktatu pokojowego. Putin ma dążyć przede wszystkim do realizacji celów militarnych, w tym zdobycia całego obwodu donieckiego i ługańskiego.
Skibicki twierdzi, że rosyjski Sztab Generalny zakłada zakończenie zajmowania obwodu donieckiego do końca roku. To właśnie osiągnięcie celów na froncie ma być dla Kremla ważniejsze niż zawarcie kompromisu przy stole negocjacyjnym.
Jesień i zima pod znakiem ataków na infrastrukturę
Ukraiński wywiad spodziewa się dalszych rosyjskich ataków rakietowych i dronowych. Lista potencjalnych celów – według Skibickiego – pozostanie szeroka.
Chodzi przede wszystkim o:
- przemysł zbrojeniowy,
- obiekty wojskowe,
- energetykę,
- logistykę,
- stacje paliw,
- infrastrukturę gazową,
- system zaopatrzenia w wodę,
- kluczowe mosty i inne elementy infrastruktury transportowej.
Szczególnie zagrożone zimą mają być systemy elektroenergetyczne i ciepłownicze. Skibicki zwraca uwagę, że Rosjanie rozwijają również specjalistyczne środki do atakowania infrastruktury energetycznej.
Zimą naszym najbardziej wrażliwym punktem są instalacje elektryczne i grzewcze, więc one również mogą być celem ataków – ocenia.
Według generała rosyjski dron przeznaczony do atakowania linii energetycznych został wyposażony w ładunek umożliwiający uszkadzanie metalowych konstrukcji. HUR ma również obserwować rosyjskie rozpoznanie infrastruktury krytycznej prowadzone z wykorzystaniem satelitów.
Zagrożenie dla gazu i wody
Skibicki wskazuje także na infrastrukturę gazową. W jego ocenie zagrożone są zarówno elementy ukraińskiego systemu transportu gazu, jak i wydobycie surowca w obwodach połtawskim i charkowskim.
Wśród potencjalnych celów wymienia również infrastrukturę wodociągową. Oznacza to, że rosyjska kampania – według ukraińskiego wywiadu – może obejmować tej zimy kolejne elementy infrastruktury niezbędnej do funkcjonowania państwa.
Mosty przez Dniepr również na celowniku?
Generał nie wyklucza zainteresowania Rosji kluczowymi mostami nad Dnieprem, będącymi elementem infrastruktury krytycznej. Ich znaczenie dla ukraińskiej logistyki sprawia, że Rosjanie prawdopodobnie będą chcieli je wysadzić.
Rosjanie mieli już atakować mosty na kierunkach frontowych w obwodach sumskim, charkowskim i czernihowskim. Według Skibickiego systematycznie ostrzeliwane są również kluczowe przeprawy w rejonie Zatoki i Majaków.
Kiedy jakiś obiekt staje się dla nas najważniejszy, wtedy wróg zaczyna nad nim pracować – mówi.
Nowa mobilizacja w Rosji? Kluczowe mogą być wybory
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest możliwość kolejnej mobilizacji w Rosji. Skibicki nie przesądza, że do niej dojdzie, ale twierdzi, że rosyjska armia jest przygotowana do takiego scenariusza. Jego zdaniem więcej informacji może pojawić się po wyborach, kiedy – jak ocenia – rosyjskie władze będą miały większą swobodę w podejmowaniu niepopularnych decyzji.
Czy do niej dojdzie – przekonamy się dopiero po wyborach – mówi generał.
Jego zdaniem przed wyborami Kreml będzie chciał przede wszystkim pokazać sukcesy na tych odcinkach frontu, na których jest w stanie je osiągnąć. Dopiero później możliwe byłoby uruchomienie kolejnej fali mobilizacyjnej.
Czy Rosja może zaatakować z północy?
W rozmowie pojawia się również scenariusz rosyjskiej ofensywy z kierunku północnego – w stronę obwodów kijowskiego lub czernihowskiego.
Skibicki ocenia, że teoretycznie Rosja może przeprowadzić taką operację, ale obecnie nie ma ku temu wystarczających przesłanek.
W praktyce nie ma warunków, wskaźników, które wskazywałyby na gotowość do takiej operacji, nie ma też wojsk do tego przeznaczonych – podkreśla.
Jednocześnie generał zwraca uwagę na doświadczenia z 2022 roku. Częściową mobilizację Rosja rozpoczęła w drugiej połowie października 2022 roku, a żołnierze powołani w jej ramach zaczęli pojawiać się w jednostkach bojowych na większą skalę na początku 2023 roku.
Dlatego – według Skibickiego – jeżeli Rosja przeprowadzi nową mobilizację jeszcze w tym roku, może zbudować dużą grupę uderzeniową zdolną do działania na początku przyszłego roku.
Nie wyklucza przy tym operacji w symbolicznym terminie związanym z rocznicą pełnoskalowej agresji. Jak przypomina, rosyjska inwazja na Ukrainę rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku.
Rosyjskiej armii brakuje ludzi
Według danych przywoływanych przez Skibickiego rosyjskie siły walczące przeciwko Ukrainie liczą około 670 tys. żołnierzy w pododdziałach bojowych oraz 65 tys. w rezerwie operacyjnej. Ta liczba – jak twierdzi generał – pozostaje względnie stabilna.
Problemem Rosji mają być natomiast straty oraz trudności z uzupełnianiem personelu. Skibicki podaje, że w czerwcu rosyjskie straty miały wynieść około 39 tys. osób, z czego około 60 proc. stanowili polegli i zaginieni. W lipcu – według HUR – miało to być co najmniej 40 tys. zabitych i rannych.
W tym samym czasie do rosyjskiego Ministerstwa Obrony miało zgłosić się na kontrakt około 36 tys. osób w czerwcu i 39 tys. w lipcu.
To – zdaniem Skibickiego – pokazuje problem rosyjskiego systemu rekrutacyjnego: liczba osób pozyskiwanych w ramach kontraktów nie zawsze wystarcza do pokrycia strat i jednoczesnego tworzenia nowych jednostek.
Ukraiński generał twierdzi, że rosyjskie dowództwo planuje przekształcać istniejące brygady w dywizje. Do tego potrzebuje jednak dodatkowych żołnierzy.
Bez mobilizacji nie mogą tworzyć nowych formacji – ocenia.
Moskwa ma również mieć problemy z rekrutacją do rosyjskich sił bezzałogowych. Według Skibickiego plan rekrutacyjny w tym obszarze został zrealizowany zaledwie w około 30 proc.
Rosja miała zaplanować na ten rok pozyskanie 409 tys. żołnierzy. Jednocześnie Kreml rozszerzył możliwość zawierania kontraktów przez osoby wcześniej wykluczone z tego systemu.
Według danych przedstawionych przez Skibickiego około 28 tys. osób z kategorii przestępców, którzy wcześniej nie mogli zawierać kontraktów, miało już podpisać umowy z rosyjskim resortem obrony.
Generał przekonuje przy tym, że w Rosji trudno mówić o dobrowolności w przypadku ewentualnej mobilizacji.
Tam nie ma demokracji, wszyscy pójdą do wojska – mówi.
Ukraińskie uderzenia coraz bardziej bolesne dla Rosji
Skibicki podkreśla również znaczenie ukraińskich ataków na rosyjskie zaplecze. Według niego uderzenia dalekiego zasięgu mają nie tylko wymiar wojskowy. Wpływają również na rosyjską gospodarkę i nastroje społeczne.
Generał wskazuje przede wszystkim na ataki na rafinerie. Jego zdaniem ograniczają one dochody rosyjskiego budżetu i wielkiego biznesu oraz utrudniają eksport ropy.
Nasze głębokie uderzenia są drugą najważniejszą kwestią dla tamtejszej ludności – twierdzi Skibicki, odwołując się do przywoływanych przez siebie wyników badań opinii publicznej. Pierwszą ma być poziom życia.
Nie mniej ważne są działania wymierzone w rosyjską logistykę na Krymie oraz na okupowanych terenach południowej Ukrainy.
Według Skibickiego HUR atakuje również rosyjskie radary, systemy obrony powietrznej oraz elementy dowodzenia i kierowania uzbrojeniem. Ma to tworzyć warunki do przeprowadzania kolejnych precyzyjnych uderzeń.
W naszych warunkach jest to jeden z najskuteczniejszych sposobów walki z tak silnym wrogiem, jakim jest Rosja – ocenia.
Co Rosja może zrobić NATO? HUR wskazuje na działania hybrydowe
Najbardziej niepokojąca część rozmowy dotyczy zagrożenia dla państw NATO. Skibicki rozdziela jednak dwa scenariusze: bezpośredni konflikt zbrojny oraz działania hybrydowe. Te drugie uważa obecnie za zdecydowanie bardziej realne.
Dziś za najbardziej realne uznajemy tzw. zagrożenia asymetryczne – operacje hybrydowe – mówi.
Wymienia w tym kontekście m.in. pojawiające się nad państwami NATO niezidentyfikowane drony, działania informacyjne oraz próby wzmacniania środowisk politycznych i społecznych przychylnych Moskwie.
Jego zdaniem działania te mają jeden wspólny mianownik: osłabianie państw Zachodu bez konieczności rozpoczynania pełnoskalowej wojny.
Skibicki przestrzega jednak, że w przeszłości działania hybrydowe często poprzedzały otwarty konflikt.
Jeśli spojrzeć na teorię i historię, zazwyczaj poprzedzają one działania bojowe. To jeden ze wskaźników, który może wskazywać na przygotowania do konfliktu – ocenia.
Jednocześnie generał przedstawia konkretną perspektywę czasową. Według niego Rosja planuje być gotowa do rozpoczęcia wojny z państwami NATO do 2030 roku.
To istotne zastrzeżenie: jest to ocena ukraińskiego wywiadu przedstawiona przez Skibickiego, a nie potwierdzony fakt dotyczący decyzji Kremla.
Generał zauważa przy tym, że również NATO przygotowuje się na możliwość konfrontacji z Rosją w dalszej perspektywie. Wskazuje na zwiększanie wydatków obronnych, szkolenia, rozwój przemysłu zbrojeniowego i ćwiczenia mające przygotować państwa Sojuszu do ewentualnego konfliktu.
Co z tego wynika?
Z wypowiedzi Wadima Skibickiego wyłania się obraz Rosji, która – przynajmniej według ukraińskiego wywiadu – nie przygotowuje się obecnie do zakończenia wojny, lecz do dalszych działań militarnych.
Najbliższe miesiące mają być dla Kremla próbą osiągnięcia kolejnych celów na froncie, przede wszystkim w obwodzie donieckim. Jednocześnie Rosja ma przygotowywać się do kolejnej kampanii uderzeń w ukraińską infrastrukturę, szczególnie energetyczną i logistyczną.
Kluczową niewiadomą pozostaje liczba żołnierzy, których Moskwa będzie w stanie pozyskać. Jeśli obecny system kontraktowy nie wystarczy do pokrycia strat i budowy nowych jednostek, nowa mobilizacja może stać się dla Kremla koniecznością.
W takim scenariuszu duża rosyjska grupa uderzeniowa mogłaby powstać dopiero po kilku miesiącach przygotowań. To oznacza, że ewentualne działania na północy Ukrainy – w tym w kierunku obwodów kijowskiego i czernihowskiego – są według Skibickiego bardziej prawdopodobne w perspektywie początku przyszłego roku niż w najbliższych tygodniach.
Najdalej idąca teza generała dotyczy jednak NATO. Według ukraińskiego wywiadu do 2030 roku Rosja może być gotowa do otwartego konfliktu z państwami Sojuszu. Na razie – jak podkreśla Skibicki – bardziej realne są działania hybrydowe: prowokacje, operacje informacyjne, akty sabotażu i presja z wykorzystaniem dronów.
Z perspektywy Kijowa oznacza to, że wojna nie jest postrzegana wyłącznie jako konflikt o terytorium Ukrainy. Ukraiński wywiad uważa ją za element szerszej konfrontacji Rosji z Zachodem, której kolejne etapy mogą rozgrywać się zarówno na froncie, jak i w cyberprzestrzeni, gospodarce, przestrzeni informacyjnej oraz na terytorium państw NATO.