Majątek i niewiele więcej
Clément nie jest więc już nieślubnym synem księcia. Został uznany za jego dziecko i tym samym uzyskał tytuł księcia Belgii. To jednak tytuł przede wszystkim symboliczny. Clément nie otrzyma państwowych dotacji, nie będzie pełnił żadnej funkcji reprezentacyjnej i nie zajmie żadnego miejsca w linii sukcesji belgijskiego tronu. Nadal więc będzie musiał sam pracować na swoje utrzymanie, jednak po śmierci ojca będzie po nim dziedziczyć jego prywatny majątek, tak jak pozostałe dzieci księcia – Louise, Aymeric i Nicolas. Majątek Laurenta jest szacowany nieoficjalnie na około 10 mln dolarów.
Młody mężczyzna może używać także nazwiska Saxe-Coburg, ale – jak powiedział w niderlandzkojęzycznej prasie – jest bardzo przywiązany do nazwiska Vandenkerckhove, które nosił od urodzenia.
W innym przypadku potrzebny był wyrok sądu
Historia Clémenta przypomina znacznie bardziej burzliwą historię Delphine Boël, córki byłego króla Belgów Alberta II.
Delphine urodziła się w 1968 roku ze związku Alberta z belgijską arystokratką Sybille de Selys Longchamps. Przez lata nosiła nazwisko Boël i mieszkała w Wielkiej Brytanii, oficjalnie była uznawana za córkę Jacques'a Boëla.
Sprawa była o tyle pikantna, że w owym czasie król ukrywał swój romans i istnienie nieślubnej córki. Nawet oficjalnie zaprzeczał, gdy po raz pierwszy sprawa wyszła na jaw. Informacje o jej możliwym pokrewieństwie z Albertem wyszły na jaw publicznie w 1999 roku.
Następnie Albert przez lata nie chciał oficjalnie uznać Delphine. Po abdykacji w 2013 roku Delphine rozpoczęła batalię sądową o ustalenie ojcostwa. W 2018 roku sąd nakazał Albertowi poddanie się testowi DNA zgodnie z belgijską zasadą, że każde dziecko ma prawo poznać swojego ojca. Były król początkowo się odwoływał, ale ostatecznie w 2019 roku przekazał próbkę pod groźbą dziennych kar. Wynik potwierdził, że jest biologicznym ojcem Delphine.
W styczniu 2020 roku Albert oficjalnie ją uznał. To jednak nie zakończyło sprawy. Delphine chciała być traktowana na równi z pozostałymi dziećmi Alberta – królem Filipem, księżniczką Astrid i księciem Laurentem. W październiku 2020 roku belgijski sąd przyznał jej tytuł księżniczki Belgii i prawa związane z dziedziczeniem po ojcu.
Podczas gdy król Albert został przymuszony wyrokiem sądu do uznania swojej córki, książę Laurent sam zdecydował się oficjalnie uznać syna.