O kolejnych zestrzeleniach informował w nocy mer Moskwy Siergiej Sobianin. Pierwsze komunikaty pojawiły się po godz. 2:30 czasu kijowskiego. Wówczas rosyjskie władze mówiły o 23 zniszczonych dronach.
W następnych godzinach liczba deklarowanych przez Rosjan zestrzelonych maszyn szybko rosła. Po godz. 3:30 Sobianin podał, że obrona powietrzna unieszkodliwiła kolejnych 40 bezzałogowców. Po godzinie 4 rano poinformował o 23 kolejnych takich dronach.
Mer Moskwy przekazał również, że służby ratunkowe działają w miejscu, gdzie spadły fragmenty zestrzelonych maszyn. Nie podał informacji o ofiarach ani poważnych zniszczeniach.
W internecie pojawiły się nagrania przedstawiające nocne niebo, przelatujące bezzałogowce oraz działania rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Na części materiałów widać również pożary. Ich autentyczność i dokładne miejsce wykonania nie zostały niezależnie potwierdzone.
Problemy z lotami w Moskwie
Nocny atak przełożył się na funkcjonowanie moskiewskich portów lotniczych. Rosawiacja podała, że ograniczenia wprowadzono na lotniskach Wnukowo, Domodiedowo, Żukowskij i Szeremietiewo.
Rosyjskie władze nie wskazały w tych komunikatach, kto miał przeprowadzić atak. Podawanej przez Moskwę liczby zestrzelonych dronów nie udało się niezależnie zweryfikować.
Rosyjska agencja propagandowa TASS podała, że „8 samolotów nie mogło wylądować w Moskwie z powodów bezpieczeństwa”.
We wtorek rano poinformowano, że bezzałogowy statek powietrzny uderzył w magazyn Wildberries (największa rosyjska platforma handlu internetowego, powszechnie nazywana „rosyjskim Amazonem” lub lokalnym odpowiednikiem Allegro) w rejonie Atlantyku w obwodzie moskiewskim, powodując pożar.
Biuro prasowe Wildberries potwierdziło również informację o szkodach w kompleksie logistycznym w obwodzie moskiewskim.