Jak relacjonuje portal dnevnik.hr, sytuacja była bardzo poważna. Ogień objął m.in. miejskie zabudowania, a strażacy polewali wodą dachy domów, chroniąc je przed płomieniami. Spłonęły duże stalowe konstrukcje zabezpieczające domy przed spadającymi skałami. W niektórych częściach Omiša doszło do przerw w dostawie prądu.
W związku z zagrożeniem rozpoczęto ewakuację mieszkańców i turystów. Część osób z Lokvy Rogoznicy wyjechała do Omiša, gdzie przygotowano halę sportową dla tych, którzy nie mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów i apartamentów. W regionie pojawił się też okręt marynarki wojennej, gotów do wsparcia ewakuacji.
Ponad tysiąc osób zostało ewakuowanych, a 36 rannych - podał Reuters.
Według wcześniejszej informacji głównego komendanta straży pożarnej Slavka Tucakovicia, którego cytował dnevnik.hr, 19 osób zostało rannych, w tym około 10 poważniej. Poszkodowani zostali przewiezieni do Splitu.
„Nie pakujcie nic, po prostu uciekajcie”
Nie ma informacji, by w pożarze poszkodowani zostali obywatele Polski - przekazał dziennikarzom rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Reporterka RMF FM rozmawiała jednak z Polakami, którzy uciekli przed ogniem.
Widzieliśmy dym, rozpowszechniał się w inną stronę, więc myśleliśmy, że jeszcze jest czas... Ale impulsem dla nas było to, jak zobaczyliśmy, że w całej wiosce zgasły światła - mówiła pani Iwona.
My mieszkaliśmy tak jakby w piątej alejce, a część rodziny mieszkała w pierwszej alejce i tamta część rodziny, która mieszkała bliżej tego pożaru, do nas zadzwoniła i przekazała: „Nie pakujcie nic, po prostu uciekajcie”. I taką podjęliśmy decyzję. W ciągu jednej sekundy zaczęliśmy uciekać, pozostawiając wszystkie rzeczy w tych apartamentach. I tak naprawdę dotąd nie wiemy, czy one pozostały w całości, czy nie, bo nie mamy nawet żadnej informacji od właścicieli - relacjonował pan Witold w rozmowie z dziennikarką RMF FM.
Pani Iwona i pan Witold schronienie znaleźli w centrum pomocy w Spilcie.
W nocnej akcji uczestniczyło 286 strażaków wyposażonych w 93 pojazdy. Rano udało się zatrzymać pożar w rejonie Omiša. W Lokvie Rogoznicy i Mimicach nie było już otwartego ognia, choć utrzymywało się zadymienie. Ogień nadal był aktywny na północno-zachodnim zboczu, ale jego skala była znacznie mniejsza.
Pożar spowodował również poważne utrudnienia komunikacyjne. Zamknięto odcinek Jadranskiej magistrali między Stanići a Medići, a kierowców kierowano na autostradę A1. Do walki z ogniem skierowano także samoloty Canadair. Początkowo pomagały w rejonie Omiša, jednak później zostały przerzucone na Pelješac, gdzie sytuacja była trudniejsza – pisze dnevnik.hr.
Upały i susza, które naukowcy wiążą ze zmianami klimatu, stworzyły tego lata idealne warunki do powstawania pożarów w całej Europie, szczególnie we Francji, Hiszpanii i Grecji – pisze Reuters. Bałkany również doświadczyły kilku fal upałów.
Według Chorwackiego Związku Straży Pożarnej (HVZ) od początku roku odnotowano około 3900 pożarów lasów, które zniszczyły prawie 10 000 hektarów. Stanowi to wzrost o 75 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2025 r.