Na polecenie rządu policja w Hiszpanii bada, czy przyczyną kilkugodzinnej awarii na linii szybkiego ruchu Madryt-Barcelona mógł być sabotaż. Przerwanie w dwóch miejscach kabla z włókna optycznego sprawiło, że 40 pociągów z 13 tys. pasażerów utknęło w drodze.

40 pociągów utknęło; policja bada, czy to był sabotaż /JAUME SELLART /PAP/EPA

Wicepremier Soraya Saenz de Santamaria oświadczyła w Madrycie: Mamy do czynienia z nadzwyczaj poważną sprawą. Zapewniła też, że zostanie ona "dogłębnie zbadana".

Według wiceszefowej rządu "może to być nawet przypadek sabotażu". Jak podaje agencja EFE, taką hipotezę wysunęło także kilku innych hiszpańskich ministrów. Mamy do czynienia z celowym, a nie przypadkowym aktem, nie związanym z rabunkiem i nie mającym motywacji ekonomicznej - oświadczył minister sprawiedliwości Rafael Catala.

Według wyników wstępnego dochodzenia przeprowadzonego przez regionalną policję katalońską celowe przecięcie kabli z włókna optycznego na odcinku między dwoma miejscowościami regionu było aktem sabotażu. Dochodzenie wykazało również, że sprawcy dotarli do trakcyjnej linii elektrycznej, przecinając siatkę ogrodzenia ochronnego i wycinając 25-centymetrowe odcinki miedzianego uziemienia kabla trakcyjnego.

(j.)