15 osób zginęło, a 12 uznaje się za zaginione po powodziach w południowo-wschodniej Francji. Poprzedni bilans mówił o 10 ofiarach śmiertelnych i 14 zaginionych. Najtrudniejsza sytuacja panuje w departamencie Var w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże. Po nietypowych o tej porze roku ulewnych deszczach wody rzek wezbrały bardzo szybko.

Sytuację na bieżąco monitoruje Marek Gładysz

Zaskoczeni nagłymi powodziami mieszkańcy szukali schronienia na dachach sklepów i w wysokich budynkach.

Północ i centrum Draguignan są pod wodą. To są metry wody - mówiła cytowana przez agencję AFP wiceprefekt tego miasta, Corrinne Orzechowski.

Korespondent agencji podawał, że woda sięgnęła wysokości dwóch metrów, kryjąc samochody osobowe i zatapiając ciężarówki. Wstrzymany został ruch kolejowy na linii Nicea - Tulon, zamknięto też zalane lotnisko w Tulonie. Służby ratownicze odpowiedziały dotąd na około 600 wezwań. Prawie 250 tysięcy domów jest pozbawionych prądu.