​Sytuacja w Awdijiwce na wschodniej Ukrainie, gdzie przez trwające od niedzieli walki nie działa elektrociepłownia i stacja oczyszczania wody, grozi katastrofą humanitarną i ekologiczną. "Stawka jest coraz wyższa. Istnieje potencjalne niebezpieczeństwo katastrofy humanitarnej i ekologicznej" - ostrzegł wiceszef Specjalnej Misji Monitoringowej OBWE Alexander Hug.

Tragiczna sytuacja w Awdijiwce /PAP/EPA/MARKIIAN LYSEIKO /PAP/EPA

Dostawy ciepła i prądu zostały przerwane po zniszczeniu linii energetycznych, przekazujących prąd do miejscowych zakładów koksowniczych, które są jednocześnie ciepłownią miasta. Z powodu braku energii elektrycznej nie działa też stacja uzdatniania wody. Walki, które toczą się w tzw. strefie przemysłowej Awdijiwki, nie pozwalają ekipom remontowym na naprawę ostrzelanej infrastruktury.

Hug podkreślił, że walki są bardzo intensywne. Liczba odnotowywanych przez nas każdego dnia przypadków naruszeń ustaleń o zawieszeniu broni sięga tysięcy. Tylko we wtorek zarejestrowaliśmy ich ponad 11 tysięcy. Te wskaźniki są bezprecedensowe - powiedział. 
Podkreślił także, że misja OBWE jest szczególnie zaniepokojona stosowaniem przez strony konfliktu systemów rakietowych, do czego dochodzi nie tylko na linii między Awdijiwką a Donieckiem, ale i na innych odcinkach frontu w Donbasie. 

Zdaniem Huga, najnowsze zaostrzenie konfliktu między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami "nie było spontaniczne", a decyzje w tej sprawie podejmowane były "świadomie". 

Zanim sytuacja całkowicie wymknie się spod kontroli, zanim zostanie w to zaangażowanych jeszcze więcej ludzi i jeszcze więcej zginie, zniszczonych zostanie więcej domów i zacznie się prawdziwa katastrofa humanitarna i ekologiczna, ci ludzie powinni całkowicie zmienić kurs - powiedział, nie wyjaśniając, kogo dokładnie ma na myśli. 

Specjalna Misja Monitoringowa OBWE na Ukrainie zaczęła działać w 2014 roku, gdy rozpoczął się konflikt między separatystami a władzami w Kijowie. W ramach misji pracuje 724 obserwatorów. 

(ph)