"Donald Trump tak naprawdę nie zakończył żadnej wojny. Natomiast kilka zaczął i jeszcze do kilku na pewno doprowadzi" - mówił komandor Maksymilian Dura w programie "Teren wojskowy" w Radiu RMF24. "Trump forsuje narrację pokoju na świecie niczym własne hasło reklamowe" - komentował ekspert.

  • Więcej aktualnych informacji ze świata znajdziesz na stronie RMF24.pl

Od zaprzysiężenia amerykańskiego prezydenta minął dokładnie rok. Donald Trump twierdzi, że w tym czasie zakończył osiem wojen i z gorzkim żalem wytknął to norweskiemu premierowi w skierowanym do niego liście. Stwierdził, że za swoje zasługi to właśnie jemu należała się Pokojowa Nagroda Nobla.

Ubiegłoroczną laureatką Pokojowego Nobla została Maria Corina Machado z Wenezueli. Podczas ostatniej wizyty w Białym Domu Wenezuelka przekazała swoją nagrodę amerykańskiemu prezydentowi.

Norweski Komitet Noblowski szybko zamieścił ripostę. W oficjalnym oświadczeniu czytamy, że - zgodnie z zapisem testamentu Alfreda Nobla - jego nagrody są przyznawane osobom, które "przyniosły ludzkości największe korzyści", a Pokojowa Nagroda Nobla nie może zostać ani odebrana, ani przekazana innej osobie.

Zmyślone wojny Trumpa

Donald Trump przypisuje sobie zasługi, jeśli chodzi o zakończenie wojen pomiędzy Serbią i Kosowem oraz pomiędzy Etiopią i Egiptem. Do wojen tych natomiast nigdy nie doszło.

Między Serbią i Kosowem panują napięte relacje polityczne, natomiast nic nie wskazywało na ich przekształcenie się w konflikt zbrojny. Eskalacja napięć, którą obserwowano na granicy w 2022 i 2023 roku, miała swoje korzenie w ogłoszeniu przez Kosowo niepodległości w 2008 roku.

Nie ma tam wojny, ale jest bardzo napięta sytuacja. I co z tego, że skrytykowali to i Amerykanie, i Europejczycy. Jak na razie to właśnie Unia Europejska nakłania oba państwa do prowadzenia dialogu - skomentował kmdr por. rez. Maksymilian Dura w Radiu RMF24.

Podobna sytuacja dotyczy Etiopii i Egiptu. Te dwa państwa pozostają w konflikcie gospodarczym, który narodził się po wybudowania przez Etiopię tamy i zbiornika retencyjnego na Nilu Błękitnym. W krajach sąsiadujących, a przede wszystkim w Egipcie, rosną obawy dotyczące zmniejszenia się poziomu wody w dolnym Nilu.

Problem polega na tym, że negocjacje gwarantujące wodę Egiptowi ugrzęzły. A Amerykanie owszem uczestniczyli w nich, ale w 2019 roku. Ustalone wtedy porozumienie nie zostało zresztą ostatecznie podpisane, a konflikt między tymi państwami, nadal nie został rozwiązany - dodał Dura.

Pokój "na papierze"

Donald Trump przypisuje sobie również zasługi zakończenia wojny pomiędzy Rwandą i Demokratyczną Republiką Konga. Teoretycznie ministrowie spraw zagranicznych obu tych państw w obecności Trumpa podpisali porozumienie pokojowe kończące wieloletni konflikt. Nie zakończyło to jednak toczących się w tym regionie walk.

Amerykanie chwalą się podpisanym i nic nieznaczącym traktatem pokojowym. Nic nieznaczącym, bo jest to konflikt między grupami etnicznymi Hutu i Tutsi, a takich konfliktów nie rozwiązuje się kilkoma podpisami - powiedział komandor Dura.

Jak stwierdził prowadzący na antenie Radia RMF 24, Amerykanie są świadomi trwającej wojny, jednak dla nich liczy się jedynie porozumienie, które umożliwia im wydobywanie metali ziem rzadkich, których pokłady ulokowane są na pograniczu rwandyjsko-kongijskim.

W podobny sposób nie udało się Trumpowi usunąć powodu kilkudziesięcioletniego konfliktu pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem.

Oba te państwa, owszem, podpisały w Białym Domu 8 sierpnia 2025 roku deklarację pokojową, jednak bez rozwiązania sporów o prowincję Górski Karabach, która jest zamieszkała przez Ormian, ale leży w granicach Azerbejdżanu - powiedział komandor Dura.

Propaganda Trumpa

Według amerykańskiego prezydenta to dzięki jego zasługom zakończył się konflikt izraelsko-irański. W rzeczywistości rozpoczął się za jego sprawą.

Celem ataku Izraela i USA na Iran było przerwanie programu nuklearnego prowadzonego przez Irańczyków. Po ataku Trump przypisał sobie zasługi pokojowego mediatora, ogłaszając koniec wojny bez porozumienia z Iranem.

Wszystko wskazuje na to, że irański program jądrowy nie został całkowicie zniszczony, jak chwali się Donald Trump, a ogłoszony przez niego pokój jest tylko czasowym zawieszeniem broni, który prawdopodobnie złamią sami Amerykanie - skomentował prowadzący “Teren wojskowy".

Przypisywanie zasług

W kwietniu 2025 roku pomiędzy dwoma państwami z bronią atomową - Pakistanem i Indiami - wybuchł konflikt zbrojny. Amerykanie rozpoczęli działania dyplomatyczne, które prowadziły jednak również Arabia Saudyjska, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Wielka Brytania.

Ostatecznie to Trump jako pierwszy poinformował o zawieszeniu broni i zostało to uznane za jego sukces. Potwierdził to Pakistan, który chcąc podlizać się Donaldowi Trumpowi zgłosił za to jego kandydaturę do pokojowej nagrody Nobla - podsumował Maksymilian Dura.

Indie jednak zaprzeczyły sugestiom Trumpa, według których to presja amerykańska miała doprowadzić do zawieszenia broni. Zgodnie z przedstawionymi przez Indie doniesieniami, konflikt zakończył się ze względu na zrealizowanie postawionych celów polityczno-wojskowych. Rozmowy pokojowe miały odbyć się wyłącznie między Indiami a Pakistanem.

Siódmym domniemanym pokojem Trumpa miało być porozumienie na granicy Tajlandii i Kambodży. Jak wyjaśnił prowadzący, "oba te państwa od ponad stu lat zgłaszają roszczenia terytorialne, wynikające z niedokładności map, wykonanych na początku XX wieku".

Doniesienia Trumpa w których twierdzi, że to za jego sprawą zwaśnione państwa zawarły porozumienie o zawieszeniu broni, są nierzetelne. USA faktycznie pełniły rolę mediatora w konflikcie, natomiast pokój został osiągnięty w wyniku połączenia sił z Chinami i Malezją.

Sala balowa jedynym "pokojem Trumpa"

Jak stwierdził komandor Dura, "największym przykładem cynizmu obecnego amerykańskiego prezydenta jest podobno zawarty pokój pomiędzy Hamasem i Izraelem".

Trump zaczął rzeczywiście naciskać na izraelskiego premiera Netanjahu by wstrzymano ogień, jednak nie wtedy, gdy ginęli cywile w Strefie Gazy, nie gdy ataki na infrastrukturę doprowadziły tam do kryzysu humanitarnego, ale kiedy Netanjahu skończył to, co chciał - skomentował prowadzący.

Dodał, że amerykański prezydent zaproponował, by Strefą Gazy rządziła Rada Pokoju, z Donaldem Trumpem na czele. Do rady zaproszenie dostało wielu polityków, m.in. prezydent Polski Karol Nawrocki, Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenko. Partycypacja nie sprawia wrażenia dobrowolnego. Po tym, jak Emmanuel Macron odmówił swojego udziału, Trump zagroził wprowadzeniem dwustuprocentowych ceł na francuskie wino i szampan.

Jak stwierdził prowadzący, największą porażką Donalda Trumpa jest trwający konflikt na Ukrainie. W międzyczasie Trump zaatakował Wenezuelę, gdzie zginęło kilkadziesiąt osób oraz planuje siłowo przejąć Grenlandię.

W ten sposób z "pokojów", którymi chwali się cały czas Donald Trump pozostała tak naprawdę sala balowa, którą buduje w Białym Domu. Jednak czy za tą salę balową można otrzymać Nagrodę Nobla? Raczej nie - podsumował kmdr por. rez. Maksymilian Dura na antenie Radia RMF24.

Opracowała Julia Rut

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.