Zakończenie rozmów ogłosili w czwartek w Bernie prezydent i minister gospodarki Szwajcarii Guy Parmelin oraz chiński minister handlu Wang Wentao. Poinformował o tym szwajcarski Departament Gospodarki, Kształcenia i Badań.
Negocjacje nad ulepszeniem obowiązującej umowy ruszyły oficjalnie jeszcze we wrześniu 2024 roku.
Dotychczasowe porozumienie było wyraźnie asymetryczne. Niemal cały chiński import trafiał do Szwajcarii bez ceł, podczas gdy po drugiej stronie dotyczyło to zaledwie około połowy szwajcarskiego eksportu.
Nowa wersja umowy ma tę nierównowagę usunąć. Bez ceł na chiński rynek trafiać ma 99,8 proc. obecnego szwajcarskiego eksportu.
Zegarki, leki i maszyny
Departament Gospodarki, Kształcenia i Badań szacuje potencjał oszczędności celnych na 244 mln franków rocznie przy obecnych przepływach handlowych. Największymi beneficjentami mają być branża zegarmistrzowska, farmaceutyczna i maszynowa, czyli tradycyjne, dojrzałe gałęzi szwajcarskiej gospodarki.
Umowa zabezpiecza też dostęp szwajcarskich inwestorów do chińskiego rynku. Rozbudowane i wzmocnione zostały zapisy dotyczące kwestii środowiskowych oraz praw pracowniczych. To o tyle istotne, że wcześniejsze próby modernizacji porozumienia grzęzły właśnie na doniesieniach o sytuacji praw człowieka w Chinach.
Trzeci partner handlowy
Chiny są trzecim najważniejszym partnerem handlowym Szwajcarii, po Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Rząd w Bernie liczy, że nowa umowa pozwoli zdywersyfikować rynki zbytu dla krajowych przedsiębiorstw.
Według dziennika „Neue Zürcher Zeitung” Pekin poszedł w rozmowach na ustępstwa, jakich nie przyznał dotąd w żadnej innej umowie o wolnym handlu.
Jak zauważa dziennik „Blick”, rząd w Bernie doszedł do porozumienia z Pekinem, dzień po tym, jak amerykański prezydent ponownie zagroził Szwajcarii zerwaniem relacji gospodarczych.