​Dominujący na konwencji Partii Republikańskiej (GOP) zwolennicy jej kandydata na prezydenta Donalda Trumpa stłumili bunt jego przeciwników, którzy chcieli zablokować jego partyjną nominację do Białego Domu.

​Dominujący na konwencji Partii Republikańskiej (GOP) zwolennicy jej kandydata na prezydenta Donalda Trumpa stłumili bunt jego przeciwników, którzy chcieli zablokować jego partyjną nominację do Białego Domu.
Donald Trump /MICHAEL REYNOLDS /PAP/EPA

Hala Quicken Loans Arena w Cleveland, gdzie odbywają się obrady zjazdu, stała się widownią niespotykanego od dziesięcioleci chaosu na konwencji, która była dotąd skrupulatnie wyreżyserowanym przez kierownictwo partii widowiskiem bez żadnych niespodzianek.

W poniedziałek po południu czasu lokalnego grupa oponentów Trumpa zgłosiła wniosek o głosowanie mające rozstrzygnąć czy delegaci przypisani do kandydata w wyniku prawyborów mogą zmienić zdanie i odmówić mu poparcia w czasie późniejszego głosowania nad formalną nominacją.

Przeciwnicy Trumpa twierdzą, że wielu tych delegatów prywatnie go nie popiera i powinni być w związku z tym zwolnieni z obowiązku głosowania na niego. Na konwencje przynieśli listy z podpisami większości delegatów z dziewięciu stanów, którzy - jak utrzymywali - chcą poprzeć innego kandydata.

Prowadzący w tym momencie obrady kongresmen Steve Womack zarządził jednak, żeby sala nie głosowała przez podniesienie rąk, co pozwala liczyć głosy (tzw. roll call vote), tylko przez tzw. voice vote, czyli wyrażenie życzenia głosem - za lub przeciwko wnioskowi.

Wywołało to chóralne protesty oburzenia autorów przeciwników Trumpa. "Chcemy roll-call vote!" - krzyczeli. Ich chór próbowali zagłuszyć sympatycy Trumpa, skandując: "U-S-A, U-S-A!" i "Trump-Trump-Trump!".

Womack ponownie zarządził voice vote, czyli pytanie do delegatów, czy popierają wniosek o zwolnienie tych, co nie chcą Trumpa, z obowiązku głosowania na niego. Na pytanie, "kto jest za wnioskiem", odpowiedział chór krzyczących "Aye" ("tak" w parlamentarnym języku w USA). Potem na pytanie, kto jest przeciw, chór głosów odpowiedział "No". Womack orzekł, że chór na "nie" był głośniejszy, czyli więcej głosów opowiedziało się przeciw wnioskowi.

Przeciwnicy Trumpa znowu protestowali. W rozmowach z dziennikarzami mówili, że to pogwałcenie demokracji. Jeden z delegatów z Wirginii, były prokurator generalny w tym stanie Ken Cuccinelli, demonstracyjnie rzucił na ziemię swoją akredytację i wyszedł z sali.

Zdominowane przez stronników Trumpa kierownictwo GOP przekonuje media, że partia stopniowo się jednoczy wokół nowojorskiego miliardera.

Konwencję jednak demonstracyjnie zbojkotowali w proteście przeciw Trumpowi prominentni politycy republikańscy: byli prezydenci George H.W.Bush i jego syn, George W.Bush), byli kandydaci do Białego Domu: John McCain i Mitt Romney oraz kilku senatorów i gubernatorów GOP.

(abs)