RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Protesty w Albanii wymykają się spod kontroli. Policja użyła armatek wodnych i gazu

Opracowanie: Publikacja: Czwartek, 2 lipca (16:55)

W centrum Tirany funkcjonariusze użyli armatek wodnych oraz gazu łzawiącego, aby rozproszyć tłum zgromadzony przed budynkiem albańskiego parlamentu. Protestujący rzucali jajkami i mąką w stronę policjantów oraz parlamentarzystów, próbując zablokować wyjazd i wjazd z parlamentu po zakończonej sesji plenarnej - podaje portal Albanian Post.

Protesty w Albanii wymykają się spod kontroli. Policja użyła armatek wodnych i gazu
Na albańskich ulicach coraz większe emocje (autor zdjęcia: ADNAN BECI) /AFP/East News
  • W centrum Tirany policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, aby rozproszyć protestujących.
  • W wyniku starć zatrzymano 23 osoby, a 9 funkcjonariuszy zostało rannych.
  • Protesty w Albanii trwają od 33 dni.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Podczas starć między protestującymi a policją w centrum albańskiej stolicy zatrzymano 23 osoby. Dziewięciu policjantów zostało rannych i otrzymuje pomoc medyczną - podały lokalne media, powołując się na źródła w policji.

„Protest wszedł w czwartek w nową fazę eskalacji, po tym jak po 33 dniach demonstracji przerodził się w bezpośrednie starcia między protestującymi a policją” - zauważył portal. 

Protestujący próbowali zablokować wjazd i wyjazd z parlamentu po zakończeniu sesji plenarnej. Demonstranci rzucali w parlamentarzystów i funkcjonariuszy jajkami i mąką. Policja, by rozpędzić tłum, użyła następnie armatek wodnych i gazu łzawiącego.

Komentujący wydarzenia premier Edi Rama napisał na X, że to, co zaczęło się jako „protest obywatelski”, ustąpiło miejsca „znanemu już scenariuszowi konfliktu, waśni i przemocy”.

Kolejny protest zapowiedziano na sobotę.

Walka z korupcją i planom inwestycyjnym zięcia Trumpa

Początkowo protesty wybuchły w odpowiedzi na planowaną budowę luksusowego kurortu na wyspie Sazan oraz w chronionym obszarze przybrzeżnym Vjosa-Narta. Inwestycja, powiązana z firmą zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa, Jareda Kushnera, wzbudziła sprzeciw ze względu na zagrożenie dla lokalnej przyrody, w tym siedlisk flamingów, fok i żółwi morskich.

Wraz z upływem czasu demonstracje przerodziły się w szeroki ruch antyrządowy. Uczestnicy domagają się dymisji premiera Ediego Ramy i jego gabinetu, zarzucając władzom korupcję przy realizacji inwestycji na wybrzeżu oraz w pobliżu obszarów chronionych. Premier Rama stanowczo odrzuca zarzuty i broni planowanego projektu.

Źródło: RMF24/PAP

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: