Podczas starć między protestującymi a policją w centrum albańskiej stolicy zatrzymano 23 osoby. Dziewięciu policjantów zostało rannych i otrzymuje pomoc medyczną - podały lokalne media, powołując się na źródła w policji.
„Protest wszedł w czwartek w nową fazę eskalacji, po tym jak po 33 dniach demonstracji przerodził się w bezpośrednie starcia między protestującymi a policją” - zauważył portal.
Protestujący próbowali zablokować wjazd i wyjazd z parlamentu po zakończeniu sesji plenarnej. Demonstranci rzucali w parlamentarzystów i funkcjonariuszy jajkami i mąką. Policja, by rozpędzić tłum, użyła następnie armatek wodnych i gazu łzawiącego.
Komentujący wydarzenia premier Edi Rama napisał na X, że to, co zaczęło się jako „protest obywatelski”, ustąpiło miejsca „znanemu już scenariuszowi konfliktu, waśni i przemocy”.
Kolejny protest zapowiedziano na sobotę.
Walka z korupcją i planom inwestycyjnym zięcia Trumpa
Początkowo protesty wybuchły w odpowiedzi na planowaną budowę luksusowego kurortu na wyspie Sazan oraz w chronionym obszarze przybrzeżnym Vjosa-Narta. Inwestycja, powiązana z firmą zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa, Jareda Kushnera, wzbudziła sprzeciw ze względu na zagrożenie dla lokalnej przyrody, w tym siedlisk flamingów, fok i żółwi morskich.
Wraz z upływem czasu demonstracje przerodziły się w szeroki ruch antyrządowy. Uczestnicy domagają się dymisji premiera Ediego Ramy i jego gabinetu, zarzucając władzom korupcję przy realizacji inwestycji na wybrzeżu oraz w pobliżu obszarów chronionych. Premier Rama stanowczo odrzuca zarzuty i broni planowanego projektu.