Skandal we Francji. 5-letnia dziewczynka została "aresztowana" w przedszkolu, bo... jej rodzice nie zapłacili za stołówkę. Dochodzenie w tej sprawie wszczęli Rzecznik Praw Człowieka i minister oświaty, według których chodzi o szokujący i niebezpieczny precedens.

Zdrowotna rewolucja w szkolnych stołówkach we Francji. Rząd w Paryżu chce walczyć ze złym żywieniem i otyłością wśród dzieci. W tym celu wprowadził drastyczne reguły dotyczące posiłków serwowanych uczniom. I tak na przykład podawanie frytek częściej, niż raz w tygodniu stało się nielegalne. czytaj więcej

Na rozkaz mera miejscowości Ustaritz straż miejska przyszła do miejscowego przedszkola, by zatrzymać i doprowadzić na posterunek 5-letnie dziecko za "nielegalne spożywanie obiadu".

Związek funkcjonariuszy straży miejskiej broni się, że to wina merostwa, które wydało polecenie - stróże porządku musieli się temu podporządkować. Mer twierdzi natomiast, że do wina rodziców, którzy - choć dostawali upomnienia - od ponad roku nie płacili za posiłki dziecka i byli winni samorządowi lokalnemu 142 euro. Merostwo zapewnia, że zaproponowało nawet rodzicom uiszczenie tej sumy na raty - nie dostało jednak od nich żadnej odpowiedzi. Rodzice zrzucają natomiast winę na siebie nawzajem, bo się rozwodzą.

Biuro francuskiego Rzecznika Praw Człowieka Dominique’a Baudisa przyznaje, że merostwo ma oczywiście prawo odmówić prawa do posiłku w przedszkolnej stołówce dziecku, którego rodzina nie zapłaciła za to. Podkreśla jednak, że według obowiązującego prawa musi się to odbyć w sposób, który nie stygmatyzuje dziecka i nie naraża na problemy psychologiczne. W tym przypadku postąpiono zupełnie odwrotnie.