Tym razem to Zenit był stroną dominującą na parkiecie. Na pierwszej przerwie technicznej zespół z Rosji miał trzy (8:5), a chwilę później już pięć punktów przewagi (11:6). Mając taką zaliczkę ekipa z Kazania grała spokojnie i bez problemów wygrała drugiego seta 25:18. W trzecim zacięta i wyrównana walka trwała do stanu 10:10. W tym momencie nikt się chyba nie spodziewał, że tę partię Zenit wygra jeszcze łatwiej i wyżej niż poprzednią. Tak się jednak stało, bo do końca seta PGE Skra zdobyła już tylko pięć punktów.
Po dwóch zupełnie nieudanych partiach bełchatowianie zdołali się jednak podnieść i w czwartym secie to oni byli stroną przeważającą. Co prawda rosyjski zespół zdołał odrobić kilkupunktową stratę (6:10, 17:20, 19:22) i doprowadził do gry na przewagi, jednak końcówka należała do PGE Skry, która wygrała seta 26:24. Podobnie jak w meczu grupowym o końcowym zwycięstwie miał więc zdecydować tie-break, który znów okazał się szczęśliwy dla bełchatowskiej ekipy. Wicemistrzowie Polski w pierwszej fazie seta wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (8:5, 10:6) i nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa. Spotkanie zakończył atak Michała Bąkiewicza z lewego skrzydła, po którym piłka odbiła się od bloku rywali i spadła za boiskiem.
PGE Skra wygrała tie-breaka 15:11, cały mecz 3:2 i zdobyła brązowy medal klubowych mistrzostw świata. To trzeci medal wywalczony na tej imprezie przez bełchatowską ekipę. Wcześniej siatkarze PGE Skry byli dwukrotnie klubowymi wicemistrzami świata.