W regulaminowym czasie niedzielnego spotkania gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale Canadiens doprowadzili do remisu. W dogrywce rozstrzygnięcie nastąpiło w siódmej minucie, kiedy krążek posłał do siatki Martin St. Louis.
Zawiodła skuteczność, gdy graliśmy w przewadze. Z ośmiu takich okresów tylko jeden zakończyliśmy golem. Mieliśmy sytuacje, ale je marnowaliśmy - przyznał szkoleniowiec Canadiens Michel Therrien.
Piąty mecz odbędzie się we wtorek w Montrealu, gdzie ekipa z Nowego Jorku wygrała dwa pierwsze pojedynki tej serii.
Canadiens nie tracą jednak nadziei. To jeszcze nie koniec. Porażka boli. Jak bokser leżymy na deskach i jesteśmy liczeni. Ale kto myśli, że się nie podniesiemy, jest w błędzie. W końcu rywale muszą odnieść jeszcze jedno zwycięstwo, by awansować - zauważył kapitan drużyny z Montrealu Brian Gionta.
(edbie)