Nie mogę powiedzieć, że pewnie podszedłem do piłki, strzelam bardzo rzadko. Na szczęście udało się - mówił po meczu Kotorowski.
Nie ukrywał też, że liczył na awans w lepszym stylu. Najważniejsze, że przeszliśmy dalej - to było naszym celem. Mieliśmy na początku kilka sytuacji - gdyby coś wpadło, na pewno gralibyśmy później dużo spokojniej. Inter musiałby wówczas strzelić dwie bramki. Piłka jednak nie chciała wpaść, Artur trafił w poprzeczkę, brakowało szczęścia. Ostatnio na Bułgarskiej takie rzeczy rzadko nam się zdarzały - przyznał.
Kotorowskiego chwalili koledzy z zespołu. Przyznaję, że jeszcze nie grałem w takim meczu, by cała drużyna wykonywała rzuty karne. Nerwy były ogromne. Trzeba Krzysiowi podziękować, że stanął na wysokości zadania i tak naprawdę tylko on może zaliczyć ten mecz do udanych - mówił Seweryn Gancarczyk. Również on nie ukrywał, że w meczu trzeciej rundy przeciwko Sparcie Praga piłkarze z Poznania będą musieli zagrać znacznie lepiej: Nie ma się co oszukiwać - takim stylem, taką grą daleko nie zajdziemy. I na pewno trzeba coś zrobić, pogadać, obejrzeć raz jeszcze ten mecz i wyłapać błędy. Musimy przede wszystkim lepiej zagrać taktycznie.