Z licznymi problemami musiała zmagać się ekipa Orlen Team. Schodziło nam ciśnienie w obu tylnych kołach. Nie wiedziałem co się dzieje. Musieliśmy wymienić najpierw jedno, a gdy dostaliśmy zapas od Stephana Peterhansela, drugie koło. Zatrzymywaliśmy się trzy razy, za każdym po dwie minuty straty i sporo do Marka Millera, z którym walczyłem o piątą pozycję w generalce - powiedział na mecie Krzysztof Hołowczyc.
Później rozpiął się nam centralny dyferencjał w skrzyni biegów. Samochód prowadził się bardzo niestabilnie, cały czas go rzucało, jak nie przodem, to tyłem. Jakoś się udało w ten sposób dojechać do mety i wypracować czwarty czas. Miller miał problemy w dalszej części etapu, ale tak to już jest. To straszne uczucie, które towarzyszyło mi dwa dni temu, kiedy walczyłem na pustyni z wadliwym alternatorem - dodał.
Szczęścia na etapie również zabrakło Carlosowi Sainzowi, który miał problemy z przednim zawieszeniem. Na skutek awarii stracił aż godzinę i 14 minut. W klasyfikacji generalnej Hiszpan spadł na trzecią pozycję mając 1:27.27 do lidera.
Wysokie temperatury były przyczyną licznych problemów technicznych motocyklistów ORLEN Team. Marek Dąbrowski cały czas walczył z przerywającym silnikiem. Jacek Czachor popełnił z kolei kilka błędów, nadal jednak jest wysoko w stawce, zajmuje 13. miejsce i ma realną szansę na awans.
Startowałem dzisiaj z jedenastej pozycji. Ogólnie starałem się jechać szybko. Popełniłem dwa błędy. Najpierw wjechałem w erozję i wpadłem w dużą wyrwę, później wypadłem z zakrętu i lądowałem w krzakach. Kibice pomogli mi wyciągnąć motocykl. Jestem potwornie zmęczony. Organizator skonstruował naprawdę trudny OS. Teraz już tylko myślę jak przejechać kolejne dwa etapy i być na mecie w Buenos opowiadał Jacek Czachor.
Etapowym zwycięzcą wśród motocyklistów został Cyrlil Despres, nie udało mu się jednak przeskoczyć lidera w klasyfikacji generalnej Marka Comy, który nadal ma 15'58 przewagi nad Francuzem i 49'24 nad Chilijczykiem Francisco Lopezem.