Niebezpieczne łańcuchy zostały zdjęte z koszy na orliku przy olsztyńskiej podstawówce. Dyrekcja szkoły podjęła taką decyzję, po tym jak 11-letni chłopiec zahaczył palcem o obręcz kosza i zawisł nad ziemią. Uwolniła go dopiero straż pożarna.

Chłopiec dziś czuje się na tyle dobrze, że poszedł do szkoły, jednak mało brakowało, a na szkolnym boisku, straciłby palec. Ojciec 11-latka uważa, że teraz należy dokładnie przyjrzeć się materiałom, z jakich wykonane są obiekty na boisku. Oglądałem nie raz kosze do streetballa uzbrojone w siatki, natomiast po raz pierwszy widzę, żeby zastosowano niehartowane, miękkie łańcuchy z niespojonymi ogniwami. - komentuje.

Dyrekcja szkoły nie chciała wypowiadać się na temat wypadku. Dyrektorka powiedziała tylko, że wszystkie sprzęty posiadają odpowiednie atesty.