Te słowa Łukasiewicza wywołały burzę
W sobotę w swoim wystąpieniu charge d'affaires Polski w Ukrainie Piotr Łukasiewicz zwrócił uwagę na ukraińskie ofiary przemocy ze strony Polaków. Zastrzegając jednak, że nie stawia znaku równości.
Pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej na Wołyniu, nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach przemocy polskiej na terenach dawnej II RP przed wojną i w jej trakcie. To wszystko, co działo się na tle II wojny światowej, było straszne i niepotrzebne - podkreślił.
„Nie tworzę jednak ani symetrii, ani nie stawiam znaku równości między liczbami i jakością cierpień. Mówię po prostu, że pamiętamy, musimy pamiętać o przeszłości i o tym, co w tej przeszłości było wstydliwe i niegodne. Nie wynosimy na sztandary sprawców tej przemocy, choć rozumiemy okoliczności, w jakich przemoc się kształtowała” - powiedział Łukasiewicz.
„Niekompetencja i brak dyplomatycznego wyczucia”
Słowa ta spotkały się z krytyką wielu polityków i byłych dyplomatów. Prezydencki minister Marcin Przydacz we wpisie na platformie X ocenił, że ta sytuacja pokazuje problemy z dzisiejszym korpusem „kierowników placówek” wysyłanych przez MSZ do reprezentowania Polski za granicą. „Nie powinien więc nikogo dziwić brak zgody prezydenta RP na takie kandydatury” - napisał Przydacz.
Prezydencki minister odniósł się w ten sposób do wpisu byłego ambasadora Polski w USA i Izraelu Marka Magierowskiego, który zarzucił Łukasiewiczowi niekompetencję i brak dyplomatycznego wyczucia.
„Takich porównań mogą używać publicznie historycy, dziennikarze, byli polscy politycy. Nie zaś najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej na Ukrainie, w trakcie oficjalnych uroczystości. Ponadto w okresie ogromnego napięcia w dwustronnych relacjach, podsycanego przez władze w Kijowie. Niekompetencja i brak dyplomatycznego wyczucia - to chyba najłagodniejsza interpretacja tych sformułowań” - napisał Magierowski.
Tak całą sprawę komentuje Radosław Sikorski
O słowa Łukasiewicza był pytany dziś w Brukseli wicepremier Radosław Sikorski.
„Zachęcam do przeczytania reakcji Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z lat 60. w reakcji na list biskupów polskich wobec Niemiec z kluczową frazą: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Bardzo są podobne do niektórych reakcji na przemówienie pana ambasadora, które było w podobnym duchu” - powiedział Sikorski.
Szef polskiej dyplomacji przypomniał, że dzień przed rocznicą zbrodni wołyńskiej w Ukrainie przypada rocznica pogromu w Jedwabnem w Polsce. Uważam, że Polska wykonała większość pracy i tylko marginalne kręgi kwestionują teraz tę winę - podkreślił.
Ukraina wydaje się być na początku tego procesu - dodał wicepremier. Jak podkreślił, projekt europejski dotyczy pojednania w obliczu okrucieństw przeszłości i polega na tym, aby takie okrucieństwa nie miały miejsca w przyszłości. Z pewnością decyzje prezydenta Zełenskiego i jego odmowa odejścia od nich nie pomogły - zaznaczył.