W wieku 29 lat zmarł funkcjonariusz policji, który w połowie lutego brał udział w pościgu ulicami Łodzi za samochodem bmw. Podczas próby zatrzymania pirata drogowego nieoznakowane auto policji zderzyło się z prawidłowo jadącą mazdą. Jej kierowca to druga ofiara wypadku.

Rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania zapowiedział, że zostanie wykonana sekcja zwłok funkcjonariusza. Śledczy chcą ustalić jednoznaczną przyczynę śmierci policjanta i odtworzyć mechanizm powstania poszczególnych obrażeń - dodał. Śledczy wyjaśniają okoliczności tragedii. Na razie nie wypowiadają się co do wniosków w sprawie odpowiedzialności za wypadek.

Do tragicznie zakończonego pościgu doszło na skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Tymienieckiego w Łodzi. Policjanci znaleźli się w tym miejscu po kilkuminutowym pościgu za bmw, które wcześniej próbowali zatrzymać. Na skrzyżowaniu policyjny opel astra zderzył się z mazdą, która miała pierwszeństwo przejazdu. W wypadku zginął 41-letni kierowca mazdy, a dwaj funkcjonariusze w wieku 29 i 35 lat w stanie ciężkim trafili do szpitala.

Kilka dni po tym zdarzeniu zatrzymano 34-letniego Mariusza R., który prowadził ścigane bmw. Okazał się, że to więzień na przepustce. Według śledczych obecnie nie ma dowodów, które pozwoliłyby na przedstawienie mu zarzutów popełnienia przestępstwa ws. wypadku. Zdaniem prokuratury w tej sprawie można mówić o wykroczeniach polegających m.in. na niezatrzymaniu się do kontroli i złamaniu przepisów ruchu drogowego podczas pościgu.

(mn)