Znicze zapłonęły także w Warszawie. Stołeczni kibice od rana przychodzili pod siedzibę PZPN, by symbolicznie pożegnać władze związku. Zapalamy znicze, by dopełniła się agonia znienawidzonego związku – wyjaśniają. Jeden z kibiców w koszulce reprezentacji, zapalając znicz, tłumaczył swojemu synowi, z biało-czerwonym szalikiem na szyi zresztą, dlaczego minął czas PZPN. Jest to związek, który kieruje naszą ukochaną dyscypliną sportu w naszym kraju. Kieruje źle. Są to źli ludzie.
Ale wielu kibiców deklaruje, że na zapaleniu zniczy się nie skończy. Trzeba oderwać tych panów od stołka - mówią. Jak będą organizować przeprowadzki, my im nawet chętnie pomożemy nosić meble - usłyszał od młodego mężczyzny reporter RMF FM Mariusz Piekarski.
Co na to PZPN? Zapalanie zniczy to hołd składany nieobecnym. Naszym ukochanym bliskim, a także wielkim ludziom, autorytetom, których nam brakuje. W tej sytuacji uważam akcję za profanację tego zwyczaju - mówił Janusz Atlas rzecznik związku.