To, co ma się wydarzyć w Gdańsku, to nie będzie uczczenie rocznicy Wyborów prowadzących do powstania pierwszego demokratycznego Rządu w powojennej Polsce (...) Dzisiaj historię Solidarności chcą weryfikować tacy działacze jak Pan Guzikiewicz, Gałęzewski (szefowie "S" Stoczni Gdańsk), Jacek Kurski, Jarosław Kaczyński, czy Pan Andrzej Gwiazda. Oni zamierzają w Gdańsku wołać: "Solidarność to my, reszta to ZOMO" - napisano w liście.
Jeżeli "Solidarność" ma przetrwać, powinna - zdaniem gdyńskich stoczniowców - wyzwolić się z powiązania z jedną opcją polityczną. Rządy PiS dla Stoczni nie przyniosły nic pozytywnego. My w Gdyni mamy tego pełną świadomość i nie pojedziemy do Gdańska słuchać dyrdymałów, że gdybyśmy jeszcze porządzili, to by... - podkreślono w liście.