Przykra niespodzianka spotkała 20 Polaków, którzy liczyli na sezonową pracę przy zbiorze oliwek pod hiszpańską Cordobą. Tamtejszy pracodawca nie spełnił zawartych w umowie zobowiązań. Zatrudnione od ponad 2 tygodni osoby nie dostają pieniędzy i mieszkają w skandalicznych warunkach. Aby dotrzeć do najbliższego sklepu z żywnością muszą pieszo pokonać 10 km.

Według hiszpańskiego prawa Polscy są w Hiszpanii nielegalnie. Przyjechali wprawdzie z kontraktami, ale żeby te kontrakty były ważne, muszą mieć datę i pieczęcie wbite przez pracodawcę. Dopiero wtedy każdy z Polaków powinien zgłosić się do najbliższego komisariatu policji, i właśnie na podstawie ważnego kontraktu, dostać 3-miesięczny dokument tożsamości.

Niestety, pracodawca nie dopełnił formalności i Polacy nie mają owych tymczasowych dokumentów tożsamości, a tylko na ich podstawie przysługiwałoby im prawo do opieki zdrowotnej i społecznej. Teraz są go pozbawieni. Tymczasem w polskiej grupie jest już kilka osób chorych i nikt im nie pomaga.

Umowa zawarta między Polską i Hiszpanią gwarantuje, że w razie wypadku polskiemu pracownikowi hiszpański ZUS wypłaca odszkodowanie, a jeśli trzeba – również rentę. Jednak z powodu braku hiszpańskich dokumentów tożsamości Polakom nie przysługuje również to prawo.

Tym samym, mimo obowiązującej między Polską i Hiszpanią umowy o przepływie pracowników, Polacy nie mają zapewnionej żadnej opieki. Umowa miała wyeliminować "wypadki przy pracy" i uchronić polskich obywateli przed takimi koszmarnymi niespodziankami. Mimo zapewnień strony hiszpańskiej, że wyjeżdżający do pracy Polacy będą traktowani w sposób uprzywilejowany, jak widać ochrona jest niewystarczająca.

60 osób oszukał organizator wyjazdu zarobkowego do Grecji, wysyłając Polaków do nieistniejącej pracy. W Grecji mieli zbierać pomarańcze. Na miejscu okazało się, że praca będzie dopiero za miesiąc. Organizator tymczasem zebrał pieniądze i znikł. Reporterzy RMF próbowali dowiedzieć się, co należy... czytaj więcej

Ministerstwo Pracy uważa, że ryzyka przy takich wyjazdach nie da się wykluczyć. Informuje, że nie jest stroną w sporze, bo pracownik podpisuje umowę bezpośrednio z pracodawcą.

Strona polska podejmie działania wyjaśniające, ale tylko wtedy, gdy otrzyma oficjalną informację o ewentualnych nadużyciach zagranicznego pracodawcy. Poszkodowani Polacy muszą więc faksem powiadomić resort pracy o nadużyciach, bądź skontaktować się z polskim konsulem w Barcelonie lub w Madrycie.

Foto: Rys.RMF

21:35