Analizy te sporządził tajny współpracownik UOP, który w dokumentach widnieje jako M. Kryjąca się pod tym kryptonimem osoba dokładnie streściła polityczne spory i urazy w 1991 r. Wyciągnęła także następujący wniosek ze swoich obserwacji: „Elementy prowałęsowskie będą o wiele mniej liczne niż w obecnym Sejmie i Senacie”.
Powstaje pytanie: komu służyły takie analizy i w czyim były robione interesie? Lech Wałęsa twierdzi, że gdy był prezydentem Polski, nie miał nic wspólnego z inwigilacją opozycji w latach 90.