- Formułuje się publicznie fałszywe oskarżenia, by stworzyć wrażenie, że doszło do jakichś ciężkich przestępstw, którymi pan prof. Balcerowicz, jak i inni członkowie KNB po prostu się brzydzą - argumentuje rzecznik NBP, Karol Smoląg. Dodaje, że każdy kolejny tego typu przypadek również trafi do sądu.
Wcześniej NBP wystąpiło już na drogę sądową przeciwko innemu posłowi PiS, Arturowi Zawiszy. Oficjalnie nikt nie chce mówić o otwartym konflikcie, ale w zakulisowych wypowiedziach słychać, że wojna narasta i narastać będzie. Pracę rozpoczęła wszak bankowa komisja śledcza. Nie od dziś wiadomo, że jej szef, którym jest właśnie Zawisza, oraz prezes NBP Leszek Balcerowicz stoją po dwóch stronach barykady.
Między szefem NBP i komisją doszło już do pierwszego zgrzytu. Poszło o termin przesłuchania Leszka Balcerowicza, wyznaczony przez śledczych. Prezes NBP oświadczył, że nie stawi się we wskazanym dniu na przesłuchanie, ponieważ nikt z nim nie konsultował terminu.