Przeprowadzenie matur nie będzie zagrożone - zapewnił premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedział zmiany w prawie oświatowym, które dają dyrektorowi szkoły możliwość klasyfikacji uczniów. "W tych szkołach, w których rady pedagogiczne nie podejmą się klasyfikacji uczniów, będą mogli tym zająć się dyrektorzy. Jeśli dyrektor szkoły nie będzie chciał także podjąć tej decyzji, to zajmie się tym samorząd terytorialny" - oświadczył szef rządu.

Państwo musi zagwarantować, że w każdej średniej szkole maturzyści przystąpią do matury - oświadczył premier Mateusz Morawiecki. Prawie 300 tys. tegorocznych maturzystów, ich rodzice, najbliżsi, i jak przypuszczam, szerokie grono nauczycieli oczekuje dziś pozytywnych rozstrzygnięć ws. dopuszczenia uczniów do matur i sprawnego przeprowadzenia egzaminów dojrzałości - powiedział szef rządu.

Te niejasne i sprzeczne ze sobą komunikaty płynące ze strony organizatorów protestów, brak wezwania do zawieszenia lub zakończenia protestu, tworzą sytuację wysokiej niepewności, niepewności dla uczniów, rodziców, nauczycieli - stwierdził premier. Podkreślił, że "państwo polskie musi zagwarantować to, że w każdej, bez wyjątku, polskiej średniej szkole, każdy tegoroczny maturzysta będzie mógł przystąpić do matury w terminie". 


Założenia "ustawy maturalnej"

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił propozycję zmian w przepisach oświatowych, które mają umożliwić przeprowadzenie matury podczas strajku nauczycieli. W szkołach, gdzie rady pedagogicznie nie przeprowadzą klasyfikacji, taką decyzję będzie mógł podjąć dyrektor. Gdyby dyrektor nie chciał przeprowadzić takich rad, to będą to musiały zrobić organy prowadzące - zapowiedział premier. Dla większości szkół organem prowadzącym są samorządy.

W przypadku, gdy dyrektor nie dokona klasyfikacji lub nie wyznaczy nauczyciela to wójt lub burmistrz wyznacza takiego nauczyciela. Nowelizacja przewiduje przeprowadzenie klasyfikacji po 26 kwietnia, po upływie terminu klasyfikacji - doprecyzował na konferencji prasowej szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Według obecnych zapisów prawa oświatowego niezbędne jest zebranie co najmniej połowy wszystkich zatrudnionych nauczycieli i to oni podejmują uchwały o dopuszczeniu uczniów ostatnich klas do matury. Swoimi zmianami w ustawie oświatowej rząd próbuje obejść strajk nauczycieli.

Ustawa ma w tempie ekspresowym zostać przyjęta najpierw przez Sejm, potem przez Senat i trafić do podpisu prezydenta. 

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił wcześniej, że premier Morawiecki zwrócił się do marszałków: Sejmu i Senatu z prośbą o nadanie szybkiej ścieżki legislacyjnej projektowi pozwalającemu maturzystom przystąpić do egzaminu maturalnego. Mamy nadzieję, że w czwartek zmiany zostaną uchwalone - dodał.

Dyrektor liceum we Wrocławiu: Pracowity czas przede mną

Rozwiązanie ad hoc, stworzone na szybko, które być może zostanie podważone w którymś z momentów - skomentowała propozycje rządu Anna Niewińska, dyrektorką 8 LO we Wrocławiu.

Pytana, czy zdąży sklasyfikować wszystkich maturzystów, powiedziała: Doba ma 24 godziny, nauczyciel ma nienormowany czas pracy. Pracowity czas przede mną.

Podejrzewam, że będę musiała stworzyć sama jednoosobową uchwałę, dotyczącą klasyfikacji, a następnie wydrukować świadectwa wszystkim uczniom, opieczętować je, podpisać i zlecić niestrajkującym nauczycielom podpisanie - powiedziała w rozmowie z naszym reporterem Mateuszem Czmielem.

Samorząd terytorialny sklasyfikuje maturzystę? "Żarty z edukacji"

Zdaniem samorządów ta propozycja rządu to zły pomysł, ponieważ organy prowadzące szkoły - a więc wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast nie są pedagogami. Nie mogą automatycznie, niemal machinalnie podpisywać świadectw i wystawiać ocen.

Nie o to chodzi w edukacji - mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Cudownie, że świadectwo mi podpisze prezydent, ale tak naprawdę tymi osobami, które weryfikują, czy ten młody człowiek zasłużył na 6 czy na 5, są jego nauczyciele. Może być dyrektor, ale nie dalej - dodał Wójcik.

Podkreślił, że skoro premier uznaje, że wójt gminy może dopuszczać do matury - to dlaczego nie chce dać takich uprawnień minister edukacji, która chyba zna się lepiej.

Po drugie wskazuje, że premier chce sięgać po samorządy - choć nie raczył zaprosić samorządów na okrągły stół edukacyjny, a przez ostatnie lata pozbawiał samorządy wpływu na edukację - przekazując kompetencje pedagogiczne kuratoriom.

ZNP: Prawo zmieniane na kolanie

Prawo zmieniane na kolanie to dowód na bezradność rządu - tak w rozmowie z reporterem RMF FM szef ZNP Sławomir Broniarz skomentował plany na nowelizację prawa oświatowego. Podkreśla, że protest nauczycieli nie kończy się na maturach.

Prezes ZNP uważa, że nauczyciele nie powinni dać się wykluczyć z podejmowania decyzji w szkole, tym bardziej, że - jak mówi - rząd chce mechanicznie pozbyć się nauczycieli. Zachowajmy decyzje rad pedagogicznych w swoich rękach, bo póki co to prawo oświatowe nam daje takie prawo, a nie prezesowi Rady Ministrów - mówi. Tym samym Broniarz sugeruje, żeby nauczyciele zrobili rady kwalifikacyjne, zanim zrobią to dyrektorzy.

Broniarz zastanawia się także, jak rząd zmieni prawo, gdy na maturach nie będzie samych nauczycieli. Po co sięgnie wówczas rząd? Wprowadzi nowych egzaminatorów? Wprowadzi nową komisję egzaminacyjną? A może wszystkich zwolni z egzaminu ustnego? - zastanawia się prezes związku.

Egzaminy maturalne powinny rozpocząć się 6 maja. Rok szkolny dla uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych kończy się 26 kwietnia, czyli w najbliższy piątek. Tego dnia maturzyści powinni otrzymać świadectwa ukończenia szkoły, bo jej ukończenie jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu maturalnego. Zakończenie roku szkolnego powinno zostać poprzedzone wystawieniem przez nauczycieli ocen i zatwierdzeniem ich przez rady pedagogiczne klasyfikacyjne. Nie odbyły się jednak one dotąd w części szkół ze względu na strajk nauczycieli.