Nicolasa Sarkozy’ego z równowagi wyprowadził fakt, iż przed rozmową jeden z pracowników nie odpowiedział mu na powitanie. Ludzie powinni odpowiadać mi "dzień dobry"! To jest telewizja publiczna? To wszystko bardzo szybko się zmieni! - zagroził prezydent, a następnie zasugerował redaktorowi naczelnemu, że może zostać usunięty ze stanowiska.
Jeżeli prezydent myśli, że media będą stawały przed nim na baczność to się myli! - ostro skomentował to szef telewizji publicznej, nazywając dyktatorskie ciągotki prezydenta "głupimi" i "aroganckimi".