Były dyrektor PKP, zatrzymany przez łódzką, podejrzany jest o wielomilionowe oszustwa na szkodę PKP. Wraz z nim zatrzymano jego wspólników: członków zarządu i doradcę prawnego jednej z największych firm spedycyjnych w kraju. Prokuratura wystąpiła do sądu o areszt dla piątki zatrzymanych. Grozi im do 10 lat więzienia.

Janowi J., byłemu dyrektorowi Polskich Kolei Państwowych, prokuratura postawiła zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która wyłudziła na szkodę PKP Cargo SA ponad 30 mln złotych.

Mechanizm oszustwa, jak tłumaczą prowadzący śledztwo, polegał na tym, iż firmy, powiązane z zatrzymanymi osobami, zlecały spółce PKP Cargo przewóz towarów, przede wszystkim węgla. Kopalniom płaciły za surowiec i brały pieniądze na przewóz, te jednak nie trafiały na konta PKP.

Umowy były podpisywane na jak najmniejsze kwoty, by płacić PKP minimalną kaucję za przewóz.

PKP zorientowała się o oszustwie, gdy przewozy zaczęły gwałtownie rosnąć. Wprawdzie kolej występowała o zatrzymanie przewozu, jednak pieniędzy nie udało się odzyskać. Firmy nagle znikały z rynku, lub zmieniały właściciela.

Z ustaleń śledztwa wynika także, że firmy te pełniły tylko rolę tzw. słupów i wykorzystywane były do dokonywania wyłudzeń. W rzeczywistości przewozów dokonywała jedna z największych firm z siedzibą w Warszawie, której szefów i udziałowców zatrzymali w środę funkcjonariusze ABW.

Śledztwo obejmuje okres od czerwca ubiegłego roku do czerwca 2002 roku. W sumie zatrzymano w tej sprawie 10 osób. Pięć przebywa już w areszcie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie wyklucza, że zarówno kwota wyłudzeń, jak i liczba zamieszanych w przestępstwa osób może się zwiększyć.

Przeciwko Janowi J. toczy się inne śledztwo, w sprawie wystawienia czeków in blanco i nadużywania uprawnień dyrektora generalnego PKP. Jak więc to możliwe, żeby Jan J. robił interesy ze spółką córką PKP?

Foto: Archiwum RMF

08:10