Jeszcze w lipcu, w porównaniu rok do roku, OC było tańsze o 17,5 proc. Dziś to już tylko 13 proc., choć to inflacyjny ewenement - jeden z niewielu produktów, który jest tańszy. Tendencje są jednak zauważalne, a branża jest na skraju rentowności.
Należałoby się spodziewać większych podwyżek cen w nadchodzącym czasie - uważa ekspert Rankomat.pl Daniel Bartosiewicz. Składki OC w październiku wzrosły średnio jedynie o 2 złote, ale jest to przerwanie stagnacji, trwającej od czerwca. Przez kilka miesięcy ceny utrzymywały się na równym poziomie poniżej 500 złotych, by w październiku wrócić powyżej 500 zł - dodaje.
To, co nadchodzi na rynku obowiązkowych ubezpieczeń, gdzie konkuruje się niemal wyłącznie ceną, lepiej widać w danych regionalnych. W październiku ceny OC spadły tylko w trzech województwach i są to spadki na granicy błędu statystycznego. Podobnie, tylko w trzech miastach wojewódzkich - zauważa ekspert Rankomat.pl Daniel Bartosiewicz. Dla porównania, we wrześniu zanotowaliśmy spadki cen w siedmiu województwach i dziewięciu miastach wojewódzkich - dodaje.
Widać też znaczne wzrosty. Pierwszy raz od lat średnia cena dla województwa pomorskiego doszła do pułapu 600 złotych - w ostatnim miesiącu wzrosła o 18 złotych. Natomiast w województwie lubelskim składa podrożała o 15 złotych, w warmińsko-mazurskim i podlaskim o 8 złotych. W wielu innych regionach również odnotowano wzrosty.
Jeszcze większe podwyżki składek zauważalne są w miastach. W Gdańsku to prawie 50 złotych w miesiąc. W Lublinie cena wzrosła o 26 złotych, a we Wrocławiu o 30 zł. Nawet w najtańszym Opolu cena OC podskoczyła w październiku o ponad 20 złotych.
Według Daniela Bartosiewicza "Towarzystwa Ubezpieczeniowe będą odwlekać moment podwyżek tak długo, jak będą mogły, a gdy już nie będą mogły, stawki OC wystrzelą do góry".
Według ekspertów, docelowo OC powinno pójść o 50-60 proc. do góry, aby sektor wrócił do rentowności.