Kobieta obawiała się, że chodzi o zemstę operatora. Wcześniej poprosiła bowiem o rozwiązanie umowy z powodu... problemów finansowych.
Nadsekwańskie media ironizują, że z taką kwotą mogłaby zwalczyć kryzys ekonomiczno-finansowy na całym świecie - i jeszcze by jej dużo pieniędzy zostało! Po wielu dniach kłótni z klientką operator w końcu dopatrzył się pomyłki, przeprosił i - w ramach zadośćuczynienia - obiecał, że nie pobierze opłaty, która naprawdę wynosiła 117,21 euro. Kobiecie wyjaśniono, że system informatyczny "trochę zaszalał" - rachunek został źle wydrukowany.