Michał Dobrołowicz, RMF FM: Na czym polegały w pana przypadku kłopoty z zatokami?
Pan Jarosław: To przede wszystkim problem z oddychaniem i płynnym mówieniem. Wykonuję pracę lektora i w momencie, gdy siadam przed mikrofonem mając do nagrania 30-sekundowy fragment tekstu w pewnym momencie słyszę, że oddechów jest dużo więcej niż normalnie. Miałem wrażenie, że jedna część nosa – lewa, a czasem prawa – jest po prostu zatkana. I zamiast nabierać powietrze nosem, otwierałem usta i w ten sposób nabierałem powietrza. Na pierwszy rzut oka tego się nie słyszy. Dopiero w momencie, gdy zacząłem słuchać swoich nagrań odkryłem, że nie oddycham przez nos, tylko ustami!
Moment tego odkrycia to chwila, kiedy idzie się do lekarza-laryngologa?
To jest moment, kiedy zaczęło mi to przeszkadzać. Powinienem normalnie funkcjonować, a zacząłem się po prostu dusić. Oczywiście jest konsultacja, spotkanie z lekarzem, seria leków, często specjalistycznych. W moim przypadku zakończyło się operacją przegrody nosa.
Od razu lekarz zasugerował tę operację, czy czy było coś wcześniej - leczenie, inhalacje?
Konsultacja lekarska wskazywała wsparcie farmakologiczne. Usłyszałem też od lekarza zdanie "Zawsze możemy zrobić operację".
Ile czasu minęło od konsultacji do operacji?
Rok, to było dwanaście miesięcy przyjmowania 2-3 tabletek dziennie, a także inhalacje. W pewnym momencie lekarz stwierdził, że nie ma większych zmian i po prostu zdecydowaliśmy się na operację. W czasie spotkań z lekarzem zwracałem też stale uwagę na zmiany środowiska i klimatu. To było tak, że szedłem na basen i czułem, że zatoki coraz bardziej mnie bolały. Zwracałem uwagę na wysokie, niskie ciśnienie i jego zmiany.
Czy operacja była poważna?
Tak, to była poważna ingerencja. Byłem przez dwa dni wyłączony, miałem ogromny plaster na nosie. Nie mogłem w ogóle wychodzić na świeże powietrze, do pełnej sprawności dochodziłem dwa tygodnie.
Operacja pod narkozą?
Tak, wybudziłem się po całym procesie i czułem w pewnym momencie, że mój nos dziwnie wygląda, ale wszystko skończyło się dobrze. Teraz jest dużo lepiej, czuję że mam lekkość w mówieniu i nie mam problemu z oddychaniem.
Jak długo trwało dochodzenie do siebie po operacji?
Miesiąc. Przed operacją był taki moment, gdy stwierdziłem, że zrobiłem wszystko – leczyłem się farmakologicznie i skorzystałem z konsultacji lekarskiej. Lekarz wskazał, że powinienem właśnie przejść operację.
Po operacji problem zniknął całkowicie czy czasami jeszcze się pojawia?
Zniknął całkowicie. Nie mam w tej chwili problemu z oddychaniem, ze swobodnym mówieniem, nabieraniem powietrza, doskonale śpię.
Kiedy ten problem z zatokami się pojawił?
Kilkanaście lat temu, ale ja nie przywiązywałem do tego wagi. Dopiero gdy zacząłem regularnie pracować głosem, nagrywać teksty i odkryłem, że zamiast normalnego czystego nagrania słyszę oddech. To było samosprawdzenie, stwierdziłem, że oddechów jest za dużo w ciągu 30 sekund. Pomyślałem, że to jest ten czas!