RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Pacjent: Chorobę zatok odkryłem dzięki temu, że pracuję głosem

Publikacja: Wtorek, 17 stycznia (22:35) Aktualizacja: Wtorek, 8 sierpnia (12:00)

"Chorobę zatok odkryłem dzięki temu, że pracuję głosem. W pewnym momencie zauważyłem, że mam kłopot z oddychaniem i płynnym mówieniem. Gdy nagrywałem swój głos usłyszałem, że zbyt często słyszę własny oddech. To był impuls, żeby pójść do laryngologa. Skończyło się operacją pod narkozą" – mówi w rozmowie z RMF FM pan Jarosław, który przed rokiem przeszedł operację zatok.

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Na czym polegały w pana przypadku kłopoty z zatokami?

Pan Jarosław: To przede wszystkim problem z oddychaniem i płynnym mówieniem. Wykonuję pracę lektora i w momencie, gdy siadam przed mikrofonem mając do nagrania 30-sekundowy fragment tekstu w pewnym momencie słyszę, że oddechów jest dużo więcej niż normalnie. Miałem wrażenie, że jedna część nosa – lewa, a czasem prawa – jest po prostu zatkana. I zamiast nabierać powietrze nosem, otwierałem usta i w ten sposób nabierałem powietrza. Na pierwszy rzut oka tego się nie słyszy. Dopiero w momencie, gdy zacząłem słuchać swoich nagrań odkryłem, że nie oddycham przez nos, tylko ustami!
 
Moment tego odkrycia to chwila, kiedy idzie się do lekarza-laryngologa?

To jest moment, kiedy zaczęło mi to przeszkadzać. Powinienem normalnie funkcjonować, a zacząłem się po prostu dusić. Oczywiście jest konsultacja, spotkanie z lekarzem, seria leków, często specjalistycznych. W moim przypadku zakończyło się operacją przegrody nosa.

Od razu lekarz zasugerował tę operację, czy czy było coś wcześniej - leczenie, inhalacje?

Konsultacja lekarska wskazywała wsparcie farmakologiczne. Usłyszałem też od lekarza zdanie "Zawsze możemy zrobić operację".

Ile czasu minęło od konsultacji do operacji?

Rok, to było dwanaście miesięcy przyjmowania 2-3 tabletek dziennie, a także inhalacje. W pewnym momencie lekarz stwierdził, że nie ma większych zmian i po prostu zdecydowaliśmy się na operację. W czasie spotkań z lekarzem zwracałem też stale uwagę na zmiany środowiska i klimatu. To było tak, że szedłem na basen i czułem, że zatoki coraz bardziej mnie bolały. Zwracałem uwagę na wysokie, niskie ciśnienie i jego zmiany.

Czy operacja była poważna?

Tak, to była poważna ingerencja. Byłem przez dwa dni wyłączony, miałem ogromny plaster na nosie. Nie mogłem w ogóle wychodzić na świeże powietrze, do pełnej sprawności dochodziłem dwa tygodnie.

Operacja pod narkozą?

Tak, wybudziłem się po całym procesie i czułem w pewnym momencie, że mój nos dziwnie wygląda, ale wszystko skończyło się dobrze. Teraz jest dużo lepiej, czuję że mam lekkość w mówieniu i nie mam problemu z oddychaniem.

Jak długo trwało dochodzenie do siebie po operacji?

Miesiąc. Przed operacją był taki moment, gdy stwierdziłem, że zrobiłem wszystko – leczyłem się farmakologicznie i skorzystałem z konsultacji lekarskiej. Lekarz wskazał, że powinienem właśnie przejść operację.

Po operacji problem zniknął całkowicie czy czasami jeszcze się pojawia?

Zniknął całkowicie. Nie mam w tej chwili problemu z oddychaniem, ze swobodnym mówieniem, nabieraniem powietrza, doskonale śpię.

Kiedy ten problem z zatokami się pojawił?

Kilkanaście lat temu, ale ja nie przywiązywałem do tego wagi. Dopiero gdy zacząłem regularnie pracować głosem, nagrywać teksty i odkryłem, że zamiast normalnego czystego nagrania słyszę oddech. To było samosprawdzenie, stwierdziłem, że oddechów jest za dużo w ciągu 30 sekund. Pomyślałem, że to jest ten czas!
 

Źródło: RMF FM

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: