"Nie ma zagrożenia na to, żeby te pieniądze przepadły. Już nie raz było tak, że przesuwaliśmy środki z jednej inwestycji do drugiej. Nie można przesunąć do części pożyczkowej, ale można dofinansować inne inwestycje w KPO z podobnego celu, które mają popyt i w które łatwo jest dorzucić więcej środków" - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej z Polski 2050. Polityk odniósł się do kwestii bezpieczeństwa środków z Krajowego Planu Odbudowy w kontekście zawiadomień do prokuratury dotyczących cyfryzacji szkół. Według Szyszki, ewentualne wstrzymanie konkretnych inwestycji nie musi oznaczać utraty finansowania.
Resort szacuje, że Polska może nie wykorzystać całości dostępnej puli pożyczkowej. Jan Szyszko wskazał, że rezygnacja z części środków z części pożyczkowej KPO jest świadomym działaniem wynikającym z analizy potrzeb gospodarki oraz możliwości produkcyjnych europejskiego rynku
Szacujemy, że będzie to około 20-25 mld zł z tej sumy, których najpewniej nie będziemy wykorzystywać. Ja bym się bronił przed słowem strata, bo to jest świadoma decyzja, by wykorzystać tyle pożyczki, ile uznajemy za korzystne dla polskiej gospodarki, bo nie ma sensu zapożyczać się na siłę - mówił.
Wiceminister zwrócił uwagę na zróżnicowane terminy rozliczania poszczególnych komponentów KPO. O ile część dotacyjna musi zostać sfinalizowana do sierpnia 2026 roku, o tyle inwestycje realizowane z pożyczek mogą być kontynuowane znacznie dłużej.
Pożyczki mają inny termin, a realizacja inwestycji w ich ramach może trwać do 2031 roku. Przykładem są morskie elektrownie wiatrowe: z części grantowej budujemy terminal instalacyjny w Gdańsku, co musi skończyć się do sierpnia, natomiast same wiatraki budujemy z części pożyczkowej, bo to przedsięwzięcie zajmuje wiele lat - przekazał wiceminister.
W rozmowie poruszono również temat wotum nieufności wobec minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski. Jan Szyszko podkreślił specyficzną sytuację polityczną wynikającą z jej statusu wewnątrz koalicji rządzącej oraz konieczność wypracowania wspólnego stanowiska przez wszystkich partnerów.
Minister Hennig-Kloska wychodząc z Polski 2050, wyszła niejako z umowy koalicyjnej i w ten sposób straciła ochronę koalicyjną. Na ten moment przyszłość Pauliny Hennig-Kloski zależy przede wszystkim od Koalicji Obywatelskiej premiera Donalda Tuska, a my nasze stanowisko uzgodnimy z kolegami z PSL, Lewicy i KO - ocenił.
Polska 2050 chce zmian ustawowych, które mają utrudnić ewentualne opuszczenie struktur unijnych przez Polskę. Obecne przepisy pozwalają na podjęcie takiej decyzji zwykłą większością głosów w parlamencie, co wiceminister ocenił jako sytuację wymagającą korekty.
W tej chwili można sobie wyobrazić sytuację, że sto szesnaście głosów, czyli minimalna liczba dająca większość przy połowie frekwencji, wyprowadza nas z Unii Europejskiej. W Sejmie jest ustawa Polski 2050, która zmienia ten stan rzeczy i nakazuje podwójne referendum, jeśli komuś przyszłoby do głowy wyprowadzenie Polski z tego sojuszu - dodał.


