"Po raz pierwszy od dwudziestu kilku lat mówi się o nauczycielach, mówi się o ich pracy, przyznaje się szczerze, że nauczyciele bardzo źle zarabiają i po raz pierwszy od wielu lat, spotykamy się z ogromnym wsparciem i zrozumieniem ze strony rodziców"- mówiła w Porannej rozmowie w RMF FM Urszula Wożniak, prezes ZNP okręgu mazowieckiego. Na jej argumenty odpowiadał Wojciech Starzyński, z fundacji "Rodzice szkole": "Po raz pierwszy od wielu lat całe społeczeństwo zdało sobie sprawę z tego, jak ważnym zawodem jest zawód nauczyciela, jak ważna jest kwestia budowania prestiżu nauczycielskiego (...). Tylko zwracam uwagę, że jeśli ten strajk będzie się przedłużał i będzie powodował zablokowanie egzaminów ósmoklasistów, gimnazjalistów i matur, to poparcie społeczne obróci się przeciwko nauczycielom" - powiedział gość Roberta Mazurka.

Strajk był potrzebny i wywołał pewną reakcję społeczną. Natomiast uważam, że jest niedopuszczalną rzeczą strajkowanie i blokowanie egzaminów i tego nie powinno się robić i tutaj widać wyraźnie, ze strony kierownictwa ZNP, działania stricte polityczne - powiedział prezes fundacji "Rodzice szkole". Szefowa związku na Mazowszu, odpowiadała: Jeżeli uznamy, że edukacja jest zawsze poddana polityce, to możemy uznać, że to jest strajk polityczny. To jest strajk o godność, szacunek i satysfakcję, równie finansową - powiedziała.

Goście: Urszula Woźniak i Wojciech Starzyński

Robert Mazurek: Strajk jest, trwa, w rożnych częściach Polski z różnym natężeniem. Czy to jest sukces, że tak dużo szkół "stanęło"?

Urszula Woźniak, szefowa ZNP okręgu mazowieckiego: Myślę, że możemy mówić o sukcesie o tyle, że - po pierwsze - po raz pierwszy od dwudziestu kilku lat mówi się o nauczycielach, mówi się o ich pracy, przyznaje się szczerze, że nauczyciele bardzo źle zarabiają, docenia się pracę nauczycieli i po raz pierwszy od wielu, wielu lat spotykamy się z ogromnym wsparciem i zrozumieniem ze strony rodziców.

Mamy przedstawiciela stowarzyszenia rodziców. Pan też podziela opinię, że to dobrze, że strajk jest, bo wszyscy przynajmniej mówią o nauczycielach i wspierają ich?

Wojciech Starzyński z fundacji "Rodzice szkole": Ja nie podzielam tej opinii. Nie zgadzam się z tym, co powiedziała pani. Rzeczywiście po raz pierwszy od wielu lat całe społeczeństwo zdało sobie sprawę z tego, jak ważnym zawodem jest zawód nauczyciela, jak ważna jest kwestia budowania prestiżu nauczycielskiego, jak niezbędne są podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli i jednocześnie, że nauczyciele mają również prawo do różnego rodzaju protestów. I to jest olbrzymia wartość. Ja zwracam uwagę, że jeśli ten strajk będzie się przedłużał i będzie powodował zablokowanie egzaminów ósmoklasistów, gimnazjalistów, matur, nieudzielanie promocji do następnych klas, to poparcie społeczne obróci się przeciwko nauczycielom. Czyli generalnie rzecz biorąc, kierownictwo Związku Nauczycielstwa Polskiego w tym momencie popełnia błąd. Strajk już spełnił swoje oczekiwania.

Czy aby najważniejsze jest to, czy ludzie popierają nauczycieli czy nie? Ja mam wrażenie, że jednak ważniejsi są uczniowie.

U.W.: Ależ oczywiście, że tak. Ale ponieważ przez te dwadzieścia parę lat nie doceniało się w żaden sposób zawodu nauczyciela, po prostu rodzic przyprowadzał dziecko do szkoły, było zaopiekowane, wyedukowane...  

W różnym stopniu, ale ja mam bardzo proste pytanie. Czy nauczyciele powinni strajkować również jutro, pojutrze, wtedy, kiedy w gimnazjach ostatnie, zamykające te szkoły egzaminy miałyby się odbyć oraz w przyszłym tygodniu, kiedy ósmoklasiści będą mieli egzaminy?  

U.W.: To ja panu odpowiem w ten sposób. Po pierwsze, tym akurat uczniom, czyli ósmoklasistom i trzecioklasistom gimnazjum, większej krzywdy niż ministerstwo nie zrobił nikt.  

Tak pani uważa?

U.W.: Tak uważam.

A to jest zabawne, bo pani przecież protestowała przeciwko powstawaniu gimnazjów. Teraz pani protestuje przeciwko ich likwidacji. Rozumiem, że ZNP zawsze protestuje?

U.W.: To taki stereotyp i duże uproszczenie. To ja bym powiedziała tak: pan Kaczyński był za powstaniem gimnazjum, a teraz je zlikwidował.

To proszę mnie sprostować. Nie było tak, że protestowaliście przeciwko powstawaniu gimnazjów?

U.W.: Nie protestowaliśmy przeciwko powstawaniu gimnazjów jako takich - choć trwało to dużo dłużej, niż w tej chwili cała ta reforma - tylko przeciwko logistycznym rozwiązaniom z tym związanymi.

W.S.: Nie starajmy się krytykować całego systemu oświaty. Uważam, że strajk był potrzebny na początku i wywołał pewną reakcję społeczną. Natomiast uważam, że jest niedopuszczalną rzeczą strajkowanie, blokowanie egzaminów i tego nie powinno się robić. Tutaj widać wyraźnie ze strony kierownictwa ZNP - podkreślam nie ze strony szeregowych członków ZNP - działania stricte polityczne.  

U.W.: Otóż, Związek Nauczycielstwa Polskiego nie liczy tylu członków, ilu nauczycieli w tej chwili strajkuje. To po pierwsze. To oni strajkują i to oni będą decydowali, nie my.

Pani prezes, czy to jest strajk polityczny?

U. W.: Jeżeli uznamy, że edukacja jest zawsze poddana polityce, to możemy uznać, że to jest strajk polityczny. To jest strajk o godność, szacunek i satysfakcję, równie finansową.

Czy wasza godność nie była naruszana i satysfakcję finansową mieliście większą w roku 2012, 2013, 2014, 2015, 2016? Wtedy, kiedy nie dostawaliście ani grosza podwyżek i wtedy, kiedy nie strajkowaliście?

U. W.: Pomyłka, w 2012 były ostatnie podwyżki.

Ale proszę pani, to były przyjęte jeszcze w 2011 roku w wyborczym budżecie, a pamięta pani, jaki był procent tych podwyżek? Bo ja pamiętam - 3,8.

U.W.: A w sumie jaki był? Wtedy były najlepsze wynagrodzenia.

W tej chwili 9,8 was nie zadowala, ale wtedy 3,8 - i nie protestujemy.

U.W.: Jakie 9,8? Oczywiście protestujemy i protestowaliśmy. W 2013 roku była wielka manifestacja. Ja osobiście organizowałam manifestację pod areną, bo tam była konwencja Platformy i rzeczywiście również do tej pory pamiętam, jak to było. Natomiast - pan mówi 9,8. Jakie 9,8?

Podaję dane, które podaje ministerstwo.

U.W.: 9,8 od września, to jest 3 procent w skali roku.

Panie Wojciechu, nauczyciele powinni więcej zarabiać, to wiemy, ale czy powinni więcej pracować? Ja mam przed sobą dane OECD i uwaga - czas pracy w szkole nauczyciela szkół średnich, średnia w OECD, czyli wśród tych najbardziej rozwiniętych krajów to jest 647 godzin, a w Polsce 473. To jest mniej więcej 1/4 mniej. Gdyby liczyć tylko pensum - to jest dwa miesiące w roku mniej.

W.S.: Ja myślę, że o tym wszystkim właśnie niezbędna jest debata. I propozycję takiej debaty złożyła pani premier Szydło - debaty na temat tego, jak powinni być wynagradzani nauczyciele i ile mają czasu pracować, jakie powinny być podziały kompetencji między samorządem, państwem, jaka powinna być rola rodziców i innych organów.

Czy nauczyciele powinni więcej pracować?

W.S.: Ja uważam, że wraz z podwyżkami pensji nauczycielskich dążących, prowadzących do tego wynagrodzenia rzędu 8 tysięcy złotych w roku 2023, również powinno być zwiększone pensum nauczycielskie godzin przy tablicy.

U.W.: O tym akurat należało rozmawiać zanim zaczęło się wprowadzać "dereformy". I właściwie trzeba było zacząć od rozmów i od konsultacji.

Prosiłbym o odpowiedź na to pytanie. Czy nauczyciele powinni więcej pracować? OECD jest nieubłagana...

U.W.: To niezupełnie do końca tak, bo to możemy wybierać każdy dowolny kawałek z tych badań. 

Ale wie pani, minister Joanna Kluzik-Rostkowska wtedy, gdy była ministrem edukacji, w 2015 roku, mówiła: Nauczyciele muszą pracować więcej, jeśli chcą więcej zarabiać.

U.W.: Ja akurat uważam, że możemy o tym rozmawiać, nigdy droga nie jest zamknięta.

ZNP nigdy nie chciało rozmawiać o systemie edukacji. Zawsze chce rozmawiać wyłącznie o tych pensjach.

U.W.: To nieprawda, pan redaktor się niestety bardzo myli. 

Myśli pani?

U.W.: A pakt dla edukacji to kto napisał?

Wie pani, ale ja jestem rodzicem i ja to też widzę. Ja nie tylko sam chodziłem do szkół, jak każdy z nas. Ale ja mam trójkę dzieci w szkołach i widzę to doskonale...

U.W.: Ale pan redaktor w tej szkole widzi to, co robi ZNP?

Widzę plakaty...

U.W.: Teraz.

Nie, nie tylko. Wcześniej również. Żądające większych pensji. ZNP nigdy nie proponuje rozmowy o szkole.

U.W.: ZNP wiele lat temu przyjął pakt dla edukacji. Tam się zaczyna od kształcenia nauczyciela.