Przemysław Marzec, RMF FM: Czyli prezydent Putin, pod naciskiem nie zrobi niczego?
Dmitrij Babicz: To jest cecha jego osobowości. Po pierwsze, on bardzo niechętnie rozstaje się ze swoimi znajomymi. Kiedy to już następuje, to nie dlatego że wrogowie tak chcą, ale dlatego że on sam uznał, że tak trzeba i te osoby już się nie sprawdzają.
Czy Aleksiejowi Nawalnemu, który chce kandydować w wyborach prezydenckich, te protesty sprzed tygodnia pomogą?
Możliwe, że on umocni swoją pozycję wśród opozycji. Będzie ważniejszy niż Kasjanow, czy Ilja Jaszyn. Jednak nie mogę uważać go za poważnego kandydata, bo u wielu ludzi wyzwala on niechęć z powodu swoich radykalnych wypowiedzi. Może znalazł zwolenników wśród tych, co wspierają opozycję, ale jest ogromna ilość zwykłych ludzi, których on odrzucił. Ludzie obserwując jego działania, odwracali się.
Jednak bardzo dużo młodych ludzi poparło protest. Młodzi ludzie, którzy nie mają swojego politycznego bohatera...
To jest problem. Nie uważam, że to dobrze, kiedy jakiś ruch popierają wyłącznie młodzi ludzie. Mam wrażenie, że ci młodzi ludzie nie znają historii, nie mają wykształcenia. Nie wiedzą, jak pod hasłem walki z korupcją w czasie pierestrojki doszło do tragicznych, rewolucyjnych zmian. Sam Miedwiediew nie podoba się większości Rosjan, wywołuje niechęć. Nie jest profesjonalistą, nie okazuje mu się szacunku. Dlatego Nawalny mądrze zrobił, uderzając w Miedwiediewa, którego wielu nie szanuje.
(j.)