Stała stymulacja serca niedawno obchodziła swoje sześćdziesięciolecie. Jak podkreślają eksperci Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, jest to jedna z metod terapeutycznych powszechnie stosowanych we współczesnej kardiologii.
Stymulacja serca jest niezbędna wtedy, kiedy w wyniku wolnej pracy serca pojawiającej się napadowo lub występującej stale dochodzi do groźnych lub utrudniających życie objawów. Najgroźniejsze dla pacjentów są utraty przytomności i zasłabnięcia, ponieważ stanowią realne zagrożenie urazami i są niebezpieczne dla życia.
Stymulatory wszczepia się również u chorych, u których nie dochodzi jeszcze do zagrażających życiu objawów, ale z doświadczenia lekarskiego wiemy, że za chwilę stymulator może być pacjentowi niezbędny - mówi prof. Maciej Sterliński.
Współczesny stymulator serca to urządzenie wielkości męskiego zegarka, które łączy się z elektrodami wprowadzanymi przez żyłę do jam serca. Liczba elektrod zależy od rodzaju arytmii i choroby, jaką ma pacjent.
W Polsce wszczepia się obecnie ok. 750 rozruszników serca na milion mieszkańców, czyli około 30 tys. urządzeń rocznie. Jest to jeden z wyższych wskaźników w Europie.
Środowisko Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśla, że w Polsce każdy chory, jeśli tylko lekarz uzna, że stymulator jest mu naprawdę niezbędny, ma szybki dostęp do tej metody leczenia.
Zdaniem ekspertów Polska nadąża za nowymi światowymi metodami w stymulacji serca, a w niektórych dziedzinach ma wręcz osiągnięcia pionierskie. Metodą budzącą wielkie zainteresowanie i rozwijającą się w ostatnich latach jest stymulacja dróg bodźcoprzewodzących w sercu. To nie tylko wszczepienie stymulatora, ale przede wszystkim wprowadzenie jego elektrod w miejsca, gdzie można najlepiej "naśladować" pracę zdrowego serca. Polscy lekarze mają na tym polu sukcesy dostrzegane na świecie.
Eksperci Sekcji Rytmu Serca PTK podkreślają, że pandemia COVID-19 pokazała, jak bardzo w opiece zdrowotnej potrzebne są techniki zdalne, w tym na przykład monitorujące pracę kardiologicznych urządzeń wszczepialnych. Zdaniem ekspertów u wybranej części chorych z urządzeniami wszczepialnymi są one bardzo pomocne i być może za jakiś czas telemonitorowanie stanie się kolejnym rodzajem zdalnej wizyty lekarskiej, finansowanej przez NFZ.
Prawdopodobnie za kilka-kilkanaście lat stymulacja serca za pomocą od jednej do kilku malutkich kapsułek nadzorowanych zdalnie będzie normą. Będziemy je wszczepiać w specjalne miejsca w sercu, żeby nasze serce nawet "nie zauważyło", że jest chore. Gdy serce będzie czuło się zdrowe, my tym bardziej. Współczesna medycyna dąży nie tylko do tego, aby pacjent żył dłużej, ale przede wszystkim lepiej. Celem terapii coraz częściej jest przywracanie chorym radości i chęci do życia oraz znoszenie wszelkich ograniczeń powodowanych przez choroby - mówi prof. Sterliński.
źródło: Polskie Towarzystwo Kardiologiczne / mp.pl