Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej w Kijowie, z udziałem premiera Norwegii Jonasa Gahra Stoere, stanowczo odrzucił rosyjskie oskarżenia dotyczące rzekomego posiadania przez Ukrainę broni jądrowej. Jak podkreślił, Rosja sięga po tego typu zarzuty, gdy nie odnosi sukcesów na froncie.
- Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stanowczo zaprzeczył, jakoby Ukraina posiadała broń jądrową, określając rosyjskie oskarżenia jako element presji politycznej.
- Rosja bez przedstawienia dowodów zarzuca Zachodowi plany przekazania Ukrainie technologii jądrowych.
- Ukraina zrzekła się broni jądrowej w 1994 roku.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Rosja zazwyczaj, kiedy nie udaje się jej wygrywać na polu walki, zaczyna szukać na terytorium Ukrainy broni jądrowej. W Ukrainie nie ma broni jądrowej, niestety. Znacie okoliczności i wiecie, dzięki czemu i dzięki komu to się stało - oświadczył Zełenski.
Prezydent ocenił, że rosyjskie oskarżenia to element presji politycznej przed kolejnymi rozmowami pokojowymi. Zaapelował również, by na rosyjskie groźby i manipulacje dotyczące broni jądrowej reagowały inne państwa posiadające taki arsenał, zwłaszcza Stany Zjednoczone.
We wtorek rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego bez przedstawienia dowodów oskarżyła Wielką Brytanię i Francję o rzekome przygotowania do przekazania Ukrainie części i technologii umożliwiających produkcję broni jądrowej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określił te doniesienia jako "potencjalnie niezwykle niebezpieczne" i zapowiedział, że będą one brane pod uwagę podczas negocjacji dotyczących zakończenia wojny.
Przypomnijmy, że Ukraina w 1994 roku, na mocy tzw. memorandum budapeszteńskiego, zrzekła się broni jądrowej w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA, Rosji i Wielkiej Brytanii. Kijów posiadał wówczas prawie 2 tys. głowic nuklearnych.


