Jest to wynikiem braku konkurencji. Jeżeli ktoś jest monopolistą i samodzielnie uruchamia praktycznie wszystkie szybkie pociągi w Polsce, to może sobie zrobić podwyżkę ile chce. (...) Mamy jedną narodową linię i jednego przewoźnika, który nas obsługuje, a moglibyśmy mieć więcej. Dziś czy dosłownie kilka dni temu Urząd Transportu Kolejowego wydał zakaz konkurencji na polskich torach. Po raz kolejny do Wrocławia, Pragi, Krakowa i Gdyni nie pojedziemy pociągami innych przewoźników. Ma być drogo i narodowo - mówił ekspert.
Dr Jakub Majewski zwrócił także uwagę, że tak naprawdę tylko kolej nie ma konkurencji. Konkurują taksówki, autobusy, samoloty, statki i promy. Wszystko konkuruje, tylko nie kolej - mówił.
Wysokie ceny biletów mogą - zdaniem analityka - zniechęcać do przesiadania się z samochodów na pociągi. Kolej nie jest do budowania prestiżu i wożenia kilku osób za duże pieniądze w pustym wagonie, tylko wożeniu dużej ilości osób, żeby te pociągi jeździły często i były pełne. Ale żeby zachęcić ludzi do tego, żeby wsiedli w te pociągi i zostawili swoje samochody, to ta usługa musi być tania, łatwo dostępna i częsta - przekonywał specjalista.
W wielu krajach europejskich po pandemii obniżono gwałtownie dostęp do infrastruktury po to, żeby kolej pobudzić, żeby pasażerowie wrócili, ale także, żeby nie podnosić cen biletów. A my mamy ciągle plany podwyższenia zarówno cen energii, jak i dostępu do infrastruktury. Drogi mamy nowoczesne i za darmo. Kolej mamy cały czas jeszcze w głębokim remoncie, który powoduje te perturbacje i opóźnienia. I teraz w dodatku coraz droższą - mówił dr Jakub Majewski.
Opracowanie: Kinga Adamczyk.