Zakopiańskie "maskotki" od lat swoim zachowaniem budzą duże zgorszenie wśród turystów. Wiele razy goście stolicy Tatr skarżyli się, że są zaczepiani przez "maskotki". Miłe z definicji pluszowe zwierzątka były brudne, a z sympatycznych pyszczków zionęło alkoholem. Zazwyczaj w niewybrednych słowach domagały się od turystów pieniędzy "na miodek". Zdarzało się, że zbyt natarczywie domagały się wspólnych (oczywiście odpłatnych) zdjęć czy podszczypywały turystki. Przed rokiem doszło nawet do rękoczynów. Przebieraniec w stroju misia uderzył turystę rozcinając mu wargę. Okazało się, że "wnętrze" misia było jak najbardziej ludzkie i cierpiało na jak najbardziej ludzki problem związany z nadużywaniem alkoholu.
Niestety od lat władze Zakopanego nie mogą poradzić sobie z plagą brudnych, pijanych i natarczywych maskotek z Krupówek. A szkoda, bo tych przebierańców można już śmiało nazwać zakopiańskimi "antymaskotkami".
(acz)