Co zaskakujące, Bronisław Komorowski mówił np. więcej o Mołdawii i o tym, że powinna stać się priorytetem Unii niż o konieczności zapewnienia Polakom odpowiedniej pozycji w tworzonej właśnie europejskiej dyplomacji.
Tylko wywoływany do odpowiedzi przez polskich dziennikarzy i eurodeputowanych tłumaczył, że "stara Unia trzyma się razem - jak Chińczycy". W sprawie podważanej przez Brukselę umowy gazowej z Rosją twierdził, że to Komisja powinna wezwać Rosję do stołu obrad. I w ten sposób pomóc Polsce. Jednak nic konkretnego w tej sprawie nie uzyskał. Bruksela wyraźnie nadal nie ma ochoty przeciwstawiać się Rosji.