Komisję śledczą ds. zbadania rosyjskich działań na terenie kraju powołał Parlament Estonii. Chodzi o zbadanie tym metod ich finansowania, powiązań Kremla z sektorem publicznym i akcji propagandowych wymierzonych w estońskie społeczeństwo.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W Estonii powołano komisję do spraw rosyjskich wpływów. Za jej powołaniem było 73 posłów w 101-oosobowej izbie.
"Działania Rosji, mające na celu zwiększenie wpływu w Estonii, stanowią część szerszej strategii dążącej do osłabienia bezpieczeństwa i odporności państwa estońskiego i są wymierzone w rosyjskojęzyczną ludność Estonii" - uzasadnili posłowie wnioskodawcy.
W 1,3 mln Estonii rosyjska mniejszość stanowi ok. 25 proc. ludności.
Celem komisji śledczej - podkreślono - jest dokonywanie systematycznej analizy działań wpływowych organów i służb rosyjskich na terenie Estonii.
Komisja ma też za zadanie ustalić, w jakim stopniu projekty, stowarzyszenia i działania promujące interesy Federacji Rosyjskiej otrzymały bezpośrednie lub pośrednie finansowanie od estońskich agencji państwowych, samorządów lokalnych, jednostek samorządu terytorialnego oraz kontrolowanych przez nie przedsiębiorstw.
W skład komisji wchodzą - w równej liczbie - przedstawiciele partii rządowych oraz opozycyjnych. Raport końcowy komisji ma być sporządzony nie później niż do lutego 2027 roku.
Estońskie służby kontrwywiadowcze wielokrotnie zwracały uwagę, że mieszkający na terenie kraju Rosjanie lub osoby, które posługują się przede wszystkim językiem rosyjskim, są głównym obiektem zainteresowania rosyjskich agentów.
W środę dziennik "Postimees" poinformował, że 48-letni mężczyzna, mający podwójne estońskie i rosyjskie obywatelstwo i pracujący na posterunku granicznym w Koidula, jako ochroniarz, został skazany na trzy lata więzienia. Według sądu w Tartu przekazywał rosyjskim służbom wywiadowczym informacje o tym co dzieje się na granicy oraz o pracownikach posterunku granicznego, co zagrażało bezpieczeństwu kraju.


