Ponieważ ani małżeństwa Salahi, ani Allena nie było na liście gości, nie sprawdzono ich wcześniej pod kątem bezpieczeństwa. W Białym Domu - jak wszyscy goście - przeszli oni tylko przez bramki z elektronicznym wykrywaczem metali. Później państwo Salahi zrobili sobie na przyjęciu zdjęcie z Barackiem Obamą. Allen natomiast - jak poinformowała Secret Service - najprawdopodobniej nie zbliżył się do prezydenta.
Pierwszy incydent z parą intruzów doprowadził do zawieszenia trzech nieumundurowanych agentów Secret Service. Jednak zdaniem obserwatorów, odpowiedzialność za niedopatrzenie ponosi także szefowa ds. przyjęć w Białym Domu Desiree Rogers. Mimo to kierownictwo administracji nie zgodziło się na przesłuchanie jej przez komisję Kongresu.