Nie chodzi o zwykły prezent. To złoty pierścień z 321 diamentami i 75 innymi kamieniami szlachetnymi. Wewnątrz wygrawerowano: „Crafted in Antwerp for Donald John Trump” (tłum.: „Wykonane w Antwerpii dla Donalda Johna Trumpa”). Wartość pierścienia szacowana jest na 25–35 tysięcy dolarów.
Pierścień przekazano amerykańskiemu ambasadorowi w Belgii 28 czerwca, podczas niezwykle hucznych i kontrowersyjnych obchodów 250-lecia niepodległości USA (na które zaproszono 8 tys. gości i zamknięto dla mieszkańców publiczny Park Cinquantenaire). Prezydent podziękował za prezent w nagraniu wideo.
Niespełna miesiąc później administracja Trumpa zdecydowała, że europejskie diamenty zostaną wyłączone z nowych 10-procentowych ceł.
Demokratyczni senatorowie Elizabeth Warren i Richard Blumenthal pytają więc wprost: czy pierścień miał coś wspólnego z decyzją celną?
„Wygląda jak łapówka”
Senatorowie skierowali serię pytań do Antwerp World Diamond Centre oraz jubilera, który wykonał pierścień. Chcą wiedzieć, kto zapłacił za pierścień, jak został zaprojektowany, kto zdecydował o jego wręczeniu i czy przedstawiciele antwerpskiego sektora rozmawiali z administracją Trumpa o cłach przed decyzją z 24 lipca. Na odpowiedź AWDC mają czekać do 24 sierpnia.
Co więcej, Warren i Blumenthal wskazują na szerszy wzorzec. Ich zdaniem firmy próbują uzyskiwać od administracji Trumpa korzystne decyzje poprzez wyjątkowo kosztowne prezenty i wpłaty.
W liście ostrzegają, że jeśli prezent został przekazany po to, by wpłynąć na decyzję urzędnika, może pojawić się problem odpowiedzialności karnej na podstawie amerykańskiego prawa antykorupcyjnego.
Antwerpia: Żadnej łapówki nie było
AWDC zdecydowanie odpiera te zarzuty. Organizacja twierdzi, że pierścień powstał wyłącznie z okazji 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych. „Bez tej uroczystości nie byłoby pierścienia” – argumentuje.
Antwerpscy handlarze przekonują również, że sprawa ceł była od prezentu całkowicie niezależna. Znany antwerpski dziennik Gazet van Antwerpen zauważa, że już we wrześniu 2025 roku, po lobbingu AWDC, belgijskiego rządu i Unii Europejskiej, dla europejskich diamentów wywalczono zerową stawkę celną. Później, po zmianach w amerykańskiej polityce handlowej, pojawiła się tymczasowa stawka 10 procent. A 24 lipca wróciło 0 procent, czyli – nie trzeba było przekupywać Trumpa pierścieniem, skoro korzystne rozwiązanie dla diamentów było negocjowane już wcześniej.
„Kolejność wydarzeń jest niefortunna”
Koen Vandenbempt, ekspert handlu diamentami z Uniwersytetu w Antwerpii, twierdzi, że trudno uwierzyć, iż AWDC rzeczywiście próbowało przekupić Trumpa, ale jednocześnie przyznaje, że moment wręczenia prezentu jest wyjątkowo niefortunny.
Bo – jak podkreśla ekspert – jeśli dajesz prezydentowi USA kosztowny pierścień, a dokładnie miesiąc później jego administracja podejmuje decyzję niezwykle korzystną dla twojej branży, nie możesz być zaskoczony, że ktoś zacznie zadawać pytania o związek między tymi wydarzeniami.
Trzeba także pamiętać, że rynek amerykański jest dla antwerpskich handlarzy diamentów niezwykle ważny. Według Vandenbempta w 2024 roku Belgia odpowiadała za około 10 procent amerykańskiego importu diamentów.