Według hiszpańskich mediów, już w sobotę Ronaldo spotkał się z Florentino Perezem. Miał powiedzieć prezesowi klubu, że nie czuje wsparcia w szatni, jest nieszczęśliwy i chce odejść. Jednocześnie zaprzeczył, jakoby jego nastrój wynikał z faktu, że przegrał walkę z Andresem Iniestą o tytuł najlepszego piłkarza w Europie.
Gazety pisały też, że liczył na większe pieniądze po tym, jak w ubiegłym sezonie zdobył rekordowe 46 bramek. Jeśli chce więcej zarabiać, powinien po prostu o tym powiedzieć - twierdzi felietonista gazety "AS".
Ronaldo woli jednak być bardziej tajemniczy. Nie cieszyłem się z goli, bo jestem trochę smutny. To jedyny powód, nie chodzi o nagrodę dla Iniesty - on na nią zasłużył. Nic więcej nie powiem - oświadczył po meczu z Granadą, w którym zszedł z boiska w drugiej połowie, tłumacząc to kontuzją. Już w poniedziałek dołączył jednak do reprezentacji Portugalii, która rozegra mecze eliminacji mistrzostw świata z Luksemburgiem i Azerbejdżanem.
Wszystko wskazuje na to, że głównym powodem humorów Ronaldo są jego relacje z kolegami w zespole. Być może Portugalczyk chciałby pobić ustanowiony w minionym sezonie bramkowy rekord, a sądzi, że inni mu w tym nie pomagają. W pierwszych dwóch meczach - z Valencią i Getafe - nie trafił do siatki rywali, a dwie bramki zdobył Gonzalo Higauin. Ja i inni piłkarze myśleliśmy, że wszystko jest w porządku. Po moich bramkach jestem szczęśliwy, a może Cristiano jest w przejściowym kryzysie - skomentował sytuację Higauin.