Po gazowej awarii na osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze dla większości mieszkańców to była pierwsza noc przespana już we własnych mieszkaniach. Do domów nie może jeszcze wrócić 112 osób z klatki 1E. To właśnie tam, na 7 piętrze doszło do wybuchu, w którym zginął 50-letni mężczyzna.

Większość mieszkańców bloków w Zielonej Górze, gdzie we wtorek eksplodowały kuchenki wróciła do domów. Jednak część lokatorów pechowej klatki w bloku 1E na osiedlu Pomorskim zamieszka "u siebie" najwcześniej w ciągu dwóch dni, pozostali dopiero za dwa tygodnie. czytaj więcej

Dla tych, którym strażacy pozwolili wrócić do domów, to była noc pełna obaw. Zanim mieszkańcy tego osiedla zostali wpuszczeni do mieszkań, strażacy jeszcze raz je sprawdzili i powiedzieli ludziom na co mają zwracać uwagę. Jest czysto. Wszystkie mieszkania są sprawdzone. Mieliśmy wszystko obejrzeć, woda i prąd, czy wszystko działa, czy nie ma żadnych uszkodzeń. Oczywiście gazu nie ma, jest wyłączony. Jeżeli coś się będzie działo - wyłączamy główny zawór - mówili ci, którzy już wrócili do domów reporterce RMF FM.

Na takie pozwolenie czekają jeszcze lokatorzy 33 mieszkań klatki E. Niewykluczone, że część z nich usłyszy je jeszcze dzisiaj. Reszta - to znaczy właściciele mieszkań położonych powyżej 5 piętra - w hotelach i u rodzin czekać na powrót będzie jeszcze co najmniej dwa tygodnie.