RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Lipiec, którego Polska nie zapomni. Mija 29 lat od powodzi tysiąclecia

Opracowanie: Publikacja: Poniedziałek, 6 lipca (08:40)

W całej Polsce życie straciło wówczas 56 osób, dach nad głową 7 tysięcy, a dorobek życia około 40 tysięcy osób. W poniedziałek mija 29 lat od początku powodzi tysiąclecia. W lipcu 1997 roku kataklizm nawiedził południową i zachodnią Polskę, Czechy, Słowację, wschodnią Austrię i Niemcy.

Lipiec, którego Polska nie zapomni. Mija 29 lat od powodzi tysiąclecia
Mija 29 lat od powodzi tysiąclecia. Katastrofa, którą pamiętamy do dziś (Zdjęcie ilustracyjne, fot. CAF/Roman Koszowski) /PAP

Bezpośrednią przyczyną katastrofy były wyjątkowo intensywne i długotrwałe opady deszczu związane z tzw. niżem genueńskim. Między 3 a 10 lipca w dorzeczu Odry i jej dopływów spadły ilości deszczu przekraczające miesięczne normy. Gwałtownie wezbrały przez to rzeki i doszło do przerwania wałów przeciwpowodziowych.

Pierwsze dramatyczne informacje napłynęły 6 lipca z opolskich Głuchołazów, Prudnika i okolic. W kolejnych dniach fala powodziowa przeszła m.in. przez Kłodzko (woda osiągała poziom 8,71 m ponad zwykły stan Nysy Kłodzkiej), Opole i Wrocław, zalewając całe dzielnice miast. We Wrocławiu pod wodą znalazło się blisko 40 procent powierzchni miasta, a mieszkańcy przez wiele dni walczyli o uratowanie domów i zabytków.

W nocy z 12 na 13 (lipca) wyszłam z dziećmi na balkon i słyszałam niesamowity szum rozpędzonej wody. Do tej pory mam go w uszach. Rano jak wstaliśmy, to od nas nie można było wyjść z bramy, bo były drzwi zablokowane. Jeden z sąsiadów pływał na pontonie i dowoził chleb. To było przerażające. Ludzie stracili cały majątek swojego życia - wspominała pani Joanna, mieszkająca na wrocławskim osiedlu Kozanów.

Starszy brygadier Piotr Grzyb zapamiętał z kolei ewakuację domu pomocy społecznej. To było gdzieś w rejonie ulicy Opolskiej, gdzie wcześniej nie było decyzji o ewakuacji, gdy jeszcze było można. Potem już niestety śmigłowiec musiał to robić i też my tam asekurowaliśmy z łodzi. Były takie sceny dosyć drastyczne, ponieważ starsze osoby musiały być specjalnie zabezpieczane, żeby śmigłowcem z dachu obiektu mogły być ewakuowane, gdyż nie było już innej możliwości – mówił mundurowy.

Zalane całe wsie, budynki, samochody, gospodarstwa. Zwierzęta na uwięzi, które nie mogą uciec, zwierzęta utopione – wspominał z kolei w rozmowie z RMF FM Piotr Snopczyński, starszy ratownik GOPR, który również pomagał z wykorzystaniem śmigłowca. Wielu ludziom pomogliśmy, dostarczyliśmy im bardzo dużo rzeczy. Czekali na nas na wzniesieniach, dachach budynków, niektórzy przez 2-3 dni nie mieli nic do jedzenia, nie mieli czym się okryć. Dziennie lataliśmy po ok. 16 godzin, nawet jak zachodziło słońce, to wykonywaliśmy ostatnie loty - opisywał.

Na Dolnym Śląsku woda zalała według szacunków 40 procent powierzchni regionu. Straty materialne szacowano na około 12 mld złotych. Zniszczone zostały drogi, mosty, linie kolejowe, szkoły, szpitale oraz zakłady pracy.

Jednocześnie powódź tysiąclecia stała się symbolem ogromnej solidarności. Tysiące strażaków, żołnierzy, policjantów, ratowników oraz wolontariuszy przez wiele dni walczyło z żywiołem, budując prowizoryczne umocnienia z worków z piaskiem, ewakuując mieszkańców i dostarczając pomoc najbardziej poszkodowanym. W wielu miejscach do akcji spontanicznie włączali się sami mieszkańcy.

Katastrofa z 1997 roku stała się impulsem do gruntownych zmian w systemie ochrony przeciwpowodziowej. Rozbudowano wały, zmodernizowano system monitorowania zagrożeń hydrologicznych oraz rozpoczęto realizację wieloletnich inwestycji, w tym budowę i późniejsze uruchomienie polderu Racibórz Dolny, który odegrał ważną rolę podczas kolejnych wezbrań Odry. Nie wszyscy jednak oceniają wprowadzone zmiany pozytywnie.

Przedstawiciele Koalicji Czas na Odrę wskazywali w 2022 r., że przebudowa wałów, regulacja rzek czy budowa zbiorników retencyjnych to najczęściej nieskuteczne rozwiązania. Radosław Gawlik, członek inicjatywy, wskazywał, iż warto inwestować w odsuwanie wałów, niebudowanie się na terenach zalewowych oraz wyprowadzanie ludzi poza nie.

Źródło: RMF24

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: