Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego uśpili i wywieźli małego niedźwiadka, który przez dwa dni błąkał się w rejonie szczytu Kasprowego Wierchu, nic nie robiąc sobie z obecności turystów. Najpierw jednak trzeba było upewnić się, że w pobliżu nie ma matki niedźwiadka, by nie zrobić malcowi krzywdy.

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego uśpili i wywieźli małego niedźwiadka, który przez dwa dni błąkał się w rejonie szczytu Kasprowego Wierchu, nic nie robiąc sobie z obecności turystów. Najpierw jednak trzeba było upewnić się, że w pobliżu nie ma matki niedźwiadka, by nie zrobić malcowi krzywdy.
Niedźwiadek na Kasprowym Wierchu /Witek Kaszkin/ Tatromaniak /Facebook

Przez weekend przewidywaliśmy, że poleci jakaś bułka do niego, że to tylko będzie postępowało u niego, ten proces nienaturalnego zachowania. Stąd nasza decyzja. Jesteśmy pewni, że nie ma tam u góry mamy, zwozimy go w miejsce, gdzie on ma już łatwy pokarm. Tu już jest zielono na dole. Co prawda są płaty śniegu, ale te niedźwiedzie już są w stanie wiosną żerować i najeść się - tłumaczy Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tatrzański Park Narodowy ponawia apel do turystów, by nie dokarmiali niedźwiedzi.

Zwierzę odwiedziło w piątek szczyt Kasprowego Wierchu. Niedźwiadek zajrzał do obserwatorium meteorologicznego, obszedł górną stacje kolejki linowej na Kasprowy. Przy okazji ofuknął turystę, który podszedł zbyt blisko, by zrobić mu zdjęcia i zszedł, a właściwie spadł do Doliny Suchej Kasprowej.


(dp)