RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. „Odeszła Bohaterka wielu pokoleń”

Opracowanie: Publikacja: Środa, 19 sierpnia (05:06)

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. Miała 99 lat - poinformował wiceminister kultury Maciej Wróbel. „Odeszła Bohaterka wielu pokoleń. Pani Wanda Traczyk-Stawska 'Pączek'. Żołnierka Powstania Warszawskiego. Autorytet” - napisał na platformie X. Donald Tusk zacytował słowa zmarłej: „Nie stój, nie patrz, gdy się zło dzieje, tylko reaguj natychmiast, bo to jest twój obowiązek”.

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. „Odeszła Bohaterka wielu pokoleń”
Wanda Traczyk-Stawska nie żyje, fot. Paweł Wodzyński /East News

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska

Wanda Traczyk-Stawska zmarła we wtorek. Jak podkreślił wiceminister kultury Maciej Wróbel, Bohaterka Powstania Warszawskiego „zabierała głos w ważnych sprawach, sprzeciwiała się mowie nienawiści i zwykłym nikczemnikom”. 

Chciała dla nas silnej i bezpiecznej Polski w Europie. Dziękujemy Pani Wando! Cześć Jej pamięci – napisał Wróbel na platformie X.

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. „Odeszła bohaterka”

Wpis z informacją o śmierci Traczyk-Stawskiej zamieścił też europoseł KO Michał Szczerba: „Odeszła Bohaterka. Pani Wanda Traczyk-Stawska 'Pączek'. Żołnierka Powstania. Walczyła z bronią w ręku. Strażniczka pamięci. Warszawianka, nauczycielka, autorytet. Zawsze myślała i pracowała dla Ojczyzny. Zawsze występowała w obronie słabszych. Pragnęła silnej i bezpiecznej Polski w Europie. Dziękujemy kochana Pani Wando za wszystko”.

Donald Tusk zacytował słowa Wandy Traczyk-Stawskiej: „'Nie stój, nie patrz, gdy się zło dzieje, tylko reaguj natychmiast, bo to jest twój obowiązek' - Wanda Traczyk-Stawska. Żegnaj, Bohaterko” - napisał.

Rafał Trzaskowski o śmierci Wandy Traczyk-Stawskiej: Trudno w to uwierzyć

W środę zmarłą wspominają też inni politycy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski napisał na Facebooku: „Odeszła Pani Wanda. Trudno w to uwierzyć”. Podkreślił, że „Warszawa straciła kogoś wyjątkowego - Bohaterkę, żołnierkę Powstania Warszawskiego, Honorową Obywatelkę Miasta”, ale przede wszystkim - „nauczycielkę, która przez całe życie uczyła nas tego, co najważniejsze: odwagi, godności i odpowiedzialności za drugiego człowieka”.

Trzaskowski dodał, że „każda rozmowa z Panią Wandą była lekcją o tym, co naprawdę ważne”. Zaznaczył, że „mało jest ludzi, którzy zostawiają po sobie tak wiele”, a „Pani Wanda Traczyk-Stawska była jednym z nich”.

Dziękujemy za każdą chwilę, za każde spotkanie, za mądrość i energię. Za to, że do ostatnich chwil była Pani z nami - swoim przesłaniem, swoją postawą, swoim sercem. Bardzo nam będzie brakowało Pani głosu. Ale wartości, których nas Pani uczyła, zostają z nami i to jest najpiękniejsza lekcja. Dziękuję Pani za wszystko. Warszawa pamięta” - podkreślił.

„Kobieta bohaterska i niezłomna”

Zmarłą wspominają w serwisach społecznościowych także członkowie rządu „Odeszła Pani Wanda Traczyk-Stawska. Uczestniczka Powstania Warszawskiego, wspaniała nauczyciela pokoleń Polaków. Kobieta bohaterska i niezłomna. Cześć jej pamięci!” – napisał na X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że to „niezwykle smutna wiadomość”. Dodał, że Traczyk-Stawska to „osoba o nieposzlakowanym życiorysie”. „Wzór dla pokoleń Polaków. Moralny autorytet. Niech spoczywa w pokoju!” - napisał.

Wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że Wanda Traczyk-Stawska była również nauczycielką. „Mądra i odważna osoba. Dla niej patriotyzm to była bohaterska walka z bronią za Polskę, ale też codzienna odpowiedzialność za innych i troska o wspólnotę” - napisała. Jak dodała, „odeszła jedna z tych osób, których warto było słuchać”.

Ministra kultury: Bohaterowie nie umierają nigdy

Zmarłą Wandę Traczyk-Stawską pożegnała też ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska. „Bohaterowie nie umierają nigdy. Zostają w pamięci, w historii i w wartościach, których bronili całym swoim życiem. Wanda Traczyk-Stawska była jedną z tych osób, które swoją odwagą i niezłomnością uczyły nas, czym jest miłość do Polski” – napisała szefowa resortu kultury na platformie X.

Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła z kolei, że Traczyk-Stawska była „autorytetem dla pokoleń”. „Jej słowa w rocznice wybuchu Powstania wybrzmiewały najmocniej. Przypominała nam zawsze o tym, co w życiu jest naprawdę ważne” – napisała we wpisie na X.

Do pożegnań dołączył się również wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. We wpisie na platformie X zaznaczył, że Traczyk-Stawska „uczyła nas wszystkich rzeczy wielkich i wspaniałych”. „Wolność i niepodległość były dla Niej dobrem największym. Doskonale wiedziała, jak wiele utrata wolności kosztuje. Uczyła nas swoim życiem, była i ciągle jest dla nas wielkim autorytetem” – podkreślił.

Żegnam Wandę Traczyk-Stawską, świadka polskiej historii i przewodniczkę pokoleń Polaków po mądrym patriotyzmie. Każde spotkanie, każda rozmowa z Panią od samego początku przy budowie Muzeum Powstania Warszawskiego pozostawiły ślad w naszych głowach i sercach” - napisał na X przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Kowal.

Zmarła Wanda Traczyk-Stawska. Życiorys

Wanda Traczyk-Stawska (drugi człon nazwiska przybrała po ślubie z Wacławem Tadeuszem Stawskim) urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie; była psycholożką, działaczką społeczną i uczestniczką Powstania Warszawskiego, w którym walczyła jako łączniczka i strzelec Szarych Szeregów oraz Armii Krajowej pod pseudonimami „Atma” i „Pączek”. 

Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił - tak określiła swoje credo w jednym z wywiadów.
 

Gdyby Niemcy nie zachowywali się tak okrutnie już od pierwszego dnia okupacji, to być może wszyscy nie weszlibyśmy do konspiracji. Ale w sytuacji, gdy stali się bezwzględni, zaczęli mordować bez żadnych hamulców – nie było innego wyjścia. (…) To jest właśnie tajemnica polskiego podziemia, a potem Powstania Warszawskiego. O tym się nie mówi. Ale to wtedy, we wrześniu, zapadła decyzja o powstaniu – wyjaśniła.

W 1942 r. włączyła się w działania Szarych Szeregów – malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej. Kolportowała też podziemne ulotki – czasami ukrywając je pod „gadzinowym” „Nowym Kurierem Warszawskim”. Na przyspieszone dorastanie wpłynęły tragedie osobiste: od początku 1942 r. po śmierci matki musiała się zacząć opiekować rodzeństwem. 16 września 1944 r. w powstaniu zginął jej brat.

Do jej konspiracyjnych zadań należało również doręczanie wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego wyroków śmierci – szmalcownikom i konfidentom. Ryzyko było olbrzymie, bo musiała je wręczyć bezpośrednio adresatowi. Nigdy jednak w trakcie takich akcji nie została zatrzymana.

„Bałam się, bo nie wiedziałam, ile bólu mogę wytrzymać”

Wspominała, że Niemców zapewne w błąd wprowadzał jej wygląd: dziecięcy uśmiech i warkocze. „Do dziś się zastanawiam, dlaczego okupanci mieli do nich taką słabość. Dzięki warkoczykom czułam się na ulicy pewniej. Żandarmi mnie nie zatrzymywali, żołnierze pomagali znaleźć drogę, oficerowie byli mili. Jakby miękli na ich widok, a ja – przyznaję – kokietowałam. Uśmiech i warkocze, to na nich działało” – opowiadała w książce Michała Wójcika.

Przyznała, że się bała, a po latach ma żal do rozkazodawców, że ją i inne dzieci wysyłane do takich akcji narażały na ryzyko. Ten strach, paniczny strach potwierdzą też inni. Bałam się, bo nie wiedziałam, ile bólu mogę wytrzymać w razie złapania przez Gestapo. (…) Z drugiej strony wiem, że ta robota miała sens. Bo może ten szmalcownik, po przeczytaniu wyroku oprzytomniał? Zrezygnował i wycofał się z branży? – opowiadała.

W powstaniu została łączniczką i strzelcem, a następnie żołnierzem Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Walczyła w Śródmieściu (m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej) oraz na Powiślu. Brała również w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. 

O powstańczych przeżyciach mówiła też w dwóch rozmowach nagranych przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Podkreślała bohaterstwo sanitariuszek, które często ginęły próbując ratować innych. 

W połowie września została ranna, ale aż do kapitulacji brała udział w walkach. Ostatnie miesiące wojny spędziła w niemieckiej niewoli – początkowo w Stalagu Lamsdorf (dzisiaj Łambinowice), a potem m.in. w Zeithain (w Saksonii), a następnie Oberlangen. Tam doczekała wolności – 12 kwietnia 1945 r. obóz został wyzwolony przez żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka).

Ratowanie pamięci o poległych powstańcach

Po zakończeniu wojny została wysłana do szkoły, najpierw do Włoch, a potem w Palestynie. Tam zrobiła małą maturę i podjęła naukę w liceum pedagogicznym. W 1947 r. zdecydowała się jednak wrócić do Polski. Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i dostała pracę w szkole dla upośledzonych umysłowo. To tam poznała swojego przyszłego męża, który był jednym z nauczycieli w tej placówce. Córka i syn Wandy Traczyk-Stawskiej zostali muzykami, oboje jeszcze w czasach PRL-u wyemigrowali.

Ona sama zaangażowała się w ratowanie pamięci o poległych powstańcach, szczególnie tych pochowanych w zbiorowej mogile na wolskim cmentarzu. Bo to jest sprawa najważniejsza, dlatego, że ja uważam, że każdy z nas, kto przeżył powstanie, to już ma swoją nagrodę przez to, że ma dzieci, ma wnuczęta, ma życie, które poznał, zasmakował. A oni, ci co polegli, to właściwie zazwyczaj byli na początku tego życia, nawet nie znali jego wartości, i że leżą tam bezimiennie to jest krzywda straszliwa wyrządzona im przez Niemców, bo zabili tych chłopców i dziewczęta, i przez PRL, który odebrał im tożsamość i pamięć po nich – wyjaśniała w rozmowie dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Od października 1948 do 1972 roku pracowała w Szkole Specjalnej nr 6 na Pradze-Północ, przez wiele lat pracowała też jako nauczycielka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy przypadającego na 2 października oraz inicjatorką budowy Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.

Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, bywali u niej też Helena Łuczywo i Henryk Wujec.

Głośno zrobiło się o niej w maju 2018 r., gdy w kuluarach Sejmu protest urządzili rodzice niepełnosprawnych (także tych już dorosłych) dzieci. Wanda Traczyk-Stawska chciała się z nimi spotkać, ale Kancelaria Sejmu odmówiła jej wydania przepustki.

„Być przyzwoitym i nic nie robić to za mało”

W 2020 r. wsparła protest kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał de facto zaostrzenie przepisów aborcyjnych.

„Być przyzwoitym i nic nie robić to za mało. Bo brak reakcji to przyzwolenie na zło” – mówiła w rozmowie z Michałem Wójcikiem.

Zaangażowała się w obronę demokracji. Gdy słyszę, jak sympatycy faszyzmu mówią, że coś jest dobre dla kraju czy państwa, to ja już wiem, że to fałsz. Bo za tym nie ma drugiego człowieka. Działanie ma być dobre dla konkretnego człowieka. Nie dla Polski czy Boga czy w imię Boga. Polska to ludzie, a nie plakaty z pięknymi hasłami. Apeluję o działanie, bo zło przyspieszyło. Faszyści jeszcze niedawno żyli w ukryciu. Potem wyszli na ulice, bo pojawiło się przyzwolenie władz. A teraz są już w Sejmie. Są w kościołach, nazywają się ich obrońcami. Są nawet w kościele Świętego Krzyża, który zdobyliśmy. My tego kościoła (…) nie zdobyliśmy dla nich! Absolutnie nie! Gdybym mogła, to ja bym o niego dalej walczyła – podkreślała w tym samym wywiadzie.

Jeszcze bardziej znana stała się po 10 października 2021 r. Tego dnia na Placu Zamkowym w Warszawie odbył się z udziałem wielu tysięcy osób proeuropejski wiec pod hasłem „My zostajeMY w UE”. Tuż obok, korzystając z nagłośnienia, wystąpienia kolejnych mówców zagłuszał Robert Bąkiewicz. Robił tak też w trakcie przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej, aż ta w kategoryczny sposób zaprotestowała: Milcz, głupi chłopie. Milcz, milcz, milcz, milcz, chamie skończony. Milcz, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu.

Zaapelowała o polsko-niemieckie pojednanie

Podczas uroczystości z okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zaapelowała o polsko-niemieckie pojednanie. Jak zaznaczyła, jest ono szczególnie potrzebne w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Myślę, że przyszedł czas, żeby sobie nawzajem wybaczyć, jak to między sąsiadami. Bądźmy dobrymi sąsiadami. Razem mamy siłę, żeby powstrzymać Rosję – mówiła.

Niech pan na mnie popatrzy. Jestem mała, niska, wydawać by się mogło – słaba. Ale to tylko pozory. Każdy jest silny, jeśli tak uzna. Nie można się rzucać z motyką na słońce. Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił – streściła swoje credo w wywiadzie Michałem Wójcikiem.


Źródło: RMF24
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: