Jak donosi gazeta, w ciągu ostatniej dekady ich liczba wzrosła aż ośmiokrotnie. O ile na koniec 2001 r. zaledwie 902 tys. Polek miało prawo jazdy, to na koniec ubiegłego roku było ich już prawie 7 mln. Kobiet jest jednak nie tylko coraz więcej. Policyjne statystyki wskazują, że są one także lepszymi kierowcami - spowodowały one zaledwie 19,9 proc. spośród 40 tys. wszystkich wypadków na polskich drogach w ubiegłym roku.
Eksperci cytowani przez gazetę twierdzą, że powoli możemy mówić w Polsce o "motoryzacyjnym parytecie". Takie czasy. Samochód jest takim samym narzędziem codziennego użytku jak choćby telefon - mówi Maria Rogaczewska, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Badacze społeczni i policja podkreślają również, że panie za kółkiem są ostrożniejsze niż panowie. Są także lepsze w przewidywaniu tego, co może wydarzyć się na drodze, bardziej dbają o stan techniczny auta i bezpieczeństwo innych kierowców i pieszych. Jedyny, jak się okazuje - nieodmienny - problem kobiet - kierowców to... parkowanie.
Co ciekawe, badanie jednej z brytyjskich firm ubezpieczeniowych wykazało, że jeśli już kobiety spowodują wypadek, do winy przyznają się niechętnie. Więcej niż 75 procent pań odpowiedzialność za kolizję zrzucia na innego kierowcę, pogodę, stan drogi, czy nagłą usterkę w samochodzie.
Brytyjczycy postanowili nawet utworzyć bazę najciekawszych kobiecych wymówek. Wśród nich znalazło się m.in. takie: "O 8.15 wyjechałam z posesji i uderzyłam w autobus. To nie moja wina, że tego dnia był spóźniony o 15 minut".