Producenci boją się, że nie przebiją ceną chińskich wyrobów, które wkrótce zaleją Europę. Oto przykład producenta spod Łodzi, który miał niewielką szwalnię; dziś to raczej zakład chałupniczy:
Już teraz 50% sprzedawanych na świecie butów powstaje w Chinach. Nie jest to jednak „chińska myśl obuwnicza”, ale jak najbardziej zachodnia, bowiem z powodu niskich kosztów pracy wielkie koncerny właśnie do Państwa Środka przeniosły część swojej produkcji.
Tak więc "walka o przetrwanie" trwa od dawna - mówią przedstawiciele polskich firm obuwniczych. Jednego z nich w Kalwarii pod Krakowem odwiedził nasz reporter Witold Odrobina:Ale są i tacy, którzy produkcję z Polski przenoszą do... Chin. W przypadku firmy LPP jest to kilkadziesiąt fabryk w okolicy Szanghaju - przyznaje szef marketingu Krzysztof Śliwiński w rozmowie z reporterem RMF Wojciechem Jankowskim.
Koszty pracy w Chinach są trzy razy niższe niż w Polsce. Ale strach przed chińskim smokiem zapanował nie tylko w Polsce. Także nad Tybrem obawiają się chińskiej ekspansji. Posłuchaj relacji rzymskiej korespondentki RMF, Aleksandry Bajki: